Translate

czwartek, 28 listopada 2013

2 fajne triki makijarzowe z azji - "dolly lips" oraz " gradientowe nakładanie cieni"

Oj tak, wiem, że ostatnio jestem w skrajnie babskiej tematyce, ale mam nadzieję, że się do mnie nie zrazicie (ja bym się zraziła, gdyby ktoś cały czas gadał o makijażu ).

Ale te 2 rzeczy naprawdę są całkiem fajne:)

Może zacznę od "dolly lips" są one dość proste.



Cały sekret polega na tym aby ciemniejszy barwnik znajdował się wewnątrz naszych ust a nie tak jak się przyjęło  - na zewnątrz.

Widzicie - kiedyś w Europie - to stare dzieje słyszałam o nich mając niespełna 12 lat (a jeszcze fakt, że każda nowinka z zachodu do Polski idzie z opóźnieniem - SPORYM opóźnieniem) - było modne używanie ciemniejszych konturówek, aby usta wydawały się większe.

W azji jest odwrotnie. Duże usta nie są tak pożądane.
Bardzo popularnym trikiem jest nakładanie korektora na zewnątrz i koloru na wewnątrz - istnieją różne warianty - chodzi o to, aby ciemny kolor był w środku - to coś ala gradient na ustach.




Skoro już przy gradiencie.....

"gradientowe nakładanie cieni"

Przyjęło się, aby nakładać cienie do zewnętrznego kącika oka w bok.
Jednak nie każdemu to pasuje. O ile technika ta jest dość popularna o tyle nie na każdym wygląda w miarę OK.
Osoby z niezbyt zaznaczoną powieką nie będą w tym dość atrakcyjnie wyglądać tz. nie tak jak osoby, które mają dużo miejsca na powiece ( matko co się dzisiaj ze mną dzieje - to przez te matury - wybaczcie, że napiszę coś bez ładu i składu).

Tak czy siak - gradientowe nakładanie cieni jest dość popularne w krajach azjatyckich. Pozwala ona osiągnąć efekt większego oka.

Tego triku użyłam malując się do makijażu gyaru i nie jest wykluczone, że użyję go robiąc coś w kierunku ulzzanga.
Może pokażę wam na swoim przykładzie o co dokładnie chodzi:


1. do stworzenia czegoś na oku użyłam neutralnie wyglądających cieni w ciepłych odcieniach.


na internecie znalazłam jak to wszystko wygląda z bliska.
Cienie są ponumerowane:
1 - najjaśniejszy
2 - złoty
3 - taki szarawo złoty jak ja to nazywam
4 - ciemnobrązowy
Cienie są satynowe, czyli nie napchane jakimiś brokacikami ani matowe.
Od teraz będę używać numerków aby opisać co się robi dalej:
1.
Nakładamy na całą górną i dolną powiekę cień numer. 3

2.
Na naszym naturalnym załamaniu powieku nakładamy żywszy kolor. Ja użyłam nr. 2. później całą kreskę przeciągamy na dół. Da to naturalniejszy efekt.

3. Następnie bierzemy najjaśniejszy kolor ( w moim przypadku to nr. 1) i malujemy łuk brwiowy (chyba tak to się nazywa) i wewnętrzny kącik oka.

4. Następnie najciemniejszym cieniem rysujemy kreskę najlepiej na linii naszych rzęs (tak jak się maluje kredką lub eye-linerem) i wszystko znowu rozcieramy w dół.

Prawda, że proste? Na moich oczach ta technika spisuje się lepiej niż nakładanie cieni na bok, ale ja mam krótką odległość pomiędzy brawiami a powiekami. Jeżeli macie tą odległość większą ten makijaż może nie wyglądać już tak dobrze.


Zdjęcia trochę kiepskiej jakości, ale mam nadzieję, że coś się da zobaczyć!:)

2 komentarze:

  1. Zdjęcia są bardzo kiepskiej jakości i nic nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam niestety możliwości dodania czegoś innego:(
      Mimo wszystko chciałam to pokazać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...