Translate

czwartek, 3 kwietnia 2014

Nowy kolor włosów

Jak wiecie na farbowanie zbierałam się od dawna jednak nigdy nie starczyło mi odwagi aby sięgnąć po rozjaśniacz (inne kolory niż jasny brąz do średni blond mnie nie interesują) . Jednak kiedy moje geny zaczęły się upominać, że już najwyższy czas aby zacząć zmieniać mnie z szatynki w brunetkę nie mogłam się z tym pogodzić.

 Dobrze wiem jak będzie szła ta droga - blond włosy (okres dziecięcy) - ciemny blond / jasny brąz (podstawówka) - średni brąz / ciemny brąz (gimnazjum) - jasny brąz / ciemny brąz (liceum - dużo eksperymentów z rumiankiem i miodem) - teraz - średni brąz ściemniający się - w przyszłości : czarne włosy.

Podobną trasę pokonywał mój ojciec i moja mama (tylko ona na początku była ruda) i każdy prędzej czy później skończy u nas z kruczoczarnymi włosami.

Niby nic w tym złego ale po prostu nie toleruję ciemnych brązów i czerni na mojej głowie - po prostu nie.


Jednak co by tu zrobić aby nie traktować włosy agresywnym rozjaśniaczem  i otrzymać ciepły jasny kolor?

Mój wybór padł na farbę biokap. Obiecuje ona, że włosy nie stracą blasku, skóra nie zareaguje alergiami na któryś z chemicznych składników oraz pewne bezpieczeństwo i naturalność wybranych kolorów.
Opinie miała dość pochlebne jednak jest jeden minus - bardzo przyciemnia kolor. Farba to w 90% składa się z roślin i substancji naturalnych a pozostałe 10% to składniki, których się nie da uzyskać z przyrody.

Farba dość droga - w granicach 30 - 40 zł, ale opłaca się je wydać.

Na początku myślałam, że nawet jak wybiorę najjaśniejszy kolor ( 10.0 - jaśniejszy jest już tylko rozjaśniacz z tej serii) to pewnie i tak nic nie uzyskam ale wolałam spróbować aby mieć pewność.

Mój kolor to średni brąz - nigdy wcześniej nie farbowany.

Podobno farba jest wydajna i potrafi pokryć nawet bardzo gęste włosy. Jednak mnie 3/4 opakowania starczyło jedynie na obszar wokół skóry głowy,zaś tylko 1/4 powędrowała na włosy.
W efekcie miałam piękny ciemny / średni blond na "odrostach" (jeśli to tak można nazwać po po raz pierwszy w życiu farbowałam włosy) zaś reszta włosów w ciągu godziny rozjaśniła się jedynie do jasnego brązu.

Dla mnie było oczywiste, że farbowanie muszę powtórzyć. Jednak włosy o dziwo wyglądały naturalnie, refleksy w miarę się przenikały i efekt nie był tak dramatyczny jakby na to mogły wskazywać umyte włosy.


Następnego dnia kupiłam drugą paczkę i pofarbowałam jedynie włosy, które moim zdaniem były za ciemne zostawiając "odrosty". Niestety po trzymaniu farby przez godzinę ( producent zalecał 15 min) nastąpiło znowu bardzo niewielkie rozjaśnienie i otrzymałam dziwną mieszankę blondu, rudości i jasnego brązu.

Mimo wszystko w świetle dziennym wygląda to dość ciekawie.




Nie do końca wiem jaki to kolor czy bardzo jasny brąz, czy też bardzo ciemny blond XD.
Bez znaczenia. Wreszcie mam na swojej głowie coś bez tych chłodnych odcieni (których tak na sobie nie lubię)

Może za miesiąc lub 2 przy farbowaniu odrostów uda mi się uzyskać jeszcze jaśniejszy kolor.


Przy okazji. Dziewczyny farbujące się z blondu na ciemne kolry - jak można chcieć mieć takie włosy:

(włosy przed farbowaniem. Zdjęcie zrobione wieczorem przez co kolor wydaje się ciemniejszy)
Nie rozumiem nikogo kto farbuje się ze złocistego blondu na ciemny brąz , czy czerń. To tak jakby złoto wymienić na miedź lub plastik XD

Dobrze - jak moje włosy po farbowaniu:
 - dalej lśniące
- nie wysuszyły się
 - bardzo lekkie (ech, ZA lekkie)
- SUPER ŁATWO się rozczesują
 - nie zauważyłam aby się jakoś szybciej łamały
 - nie ciągną się ja guma (jak to niektóre dziewczyny opisują)


a teraz wady:

 - wypadają - niby po każdym farbowaniu włosy wypadają, nawet wtedy kiedy farbujemy na czerń, ale i tak to dla mnie wada nie do wybaczenia. Wprawdzie zauważyłam, że nie leci to"garściami", tylko średnio 6 -7 włosków dziennie znajdę na moich ubraniach ( wcześniej max to były 1 - 2).
 - włosy są bardzo cieniutkie - pewnie to dlatego, że rozjaśniłam a nie przyciemniłam . W związku z tym są one bardzo delikatne i każde mocniejsze upięcie aż ciagnie niektóre moje włosy i mam wrażenie, że zaraz wylecą
- cebulki osłabione - przy zejściu z ciemnego koloru - norma. Dodatkowo farbowałam w krótkich odstępach czasu na suchej głowie (powinno się na tłustej ale bałam się, że mi kolor nie wyjdzie).
- rozprostowane włosy - tz. dalej mają swój skręt, są ładne i wgl. ale po czesaniu nie powstaje piękna mocna fala jak kiedyś tylko się bardziej rozprostowują.
Tragedii nie ma. Różnica jest bardzo minimalna, ale jednak


Tak czy siak kupiłam sobie olejek musztardowy i wcieram go w skórę głowy (chciałam rycynowy, ale nie mieli) i myślę,że problem wypadania się bardzo szybko rozwiąże bo tylko po jednym użyciu widziałam efekty. Wiec tragedii nie ma. Jedyne co mi przeszkadza to lekkie włosy - lubię czuć kiedy mi coś ciąży na głowie - mam wtedy wrażenie, że włosy lepiej się trzymają i są gęstsze.

4 komentarze:

  1. Śliczny kolor Ci wyszedł c:
    bardzo podobają mi się twoje włosy w kucykach i chyba w najbliższym czasie spróbuje taką fryzurke na sobie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) Mam nadzieję, że fajnie Ci będzie w takiej fryzurce. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Jeśli chcesz rozjasnić włosy trochę bardziej, mam na to sprawdzony, tani i naturalny sposób: miód, cynamon, trochę wody i oliwy z oliwek. Efekt subtelny, włosy pięknie nawilzone i pachnące cynamonem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi anonimie - nie wiem czy czytasz tego bloga, czy też weszłaś tu bo zobaczyłaś recenzję farby biocap, ale tych sposobów już używałam przed farbowaniem i nawet je tutaj opisywałam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...