Translate

środa, 19 listopada 2014

Czy da się zmniejszyć nos bez operacji plastycznych? - masaż i wskazówki.

W poprzedniej notatce pokazałam wam jakie efekty uzyskałam dzięki masażowi klik .

Na sam pomysł masażu wpadłam opierając się o wiedzę jakąś potężną bronią może być masaż oraz faktem, że istnieją specjalne klipsy do zmiany kształtu nosa:


Podobno występują one w różnych wariantach i pełnią różnorakie funkcje, ale podstawowym ich zadaniem jest jednak uniesienie grzbietu nosa i sprawić, że będzie on nieco bardziej zarysowany - toworzyszy nam przy tym optyczne skrócenie nosa a efekt może podobać się wielu osobom.


Ja jednak szukałam wyjścia aby nos był bardziej płaski gdyż zawsze uważałam , że różnica pomiędzy mostkiem nosa a oczami jest za duża i chciałabym ją zmniejszyć.
Efekt przed:


Do tego celu zawsze malowałam wewnętrzne kąciki oczu na jasne kolory, aby nos wydawał się  subtelniejszy.


Naturalną cechą europejczyków jest nie tylko wysoki grzbiet nosa, ale także podłużny kształt. To zestawienie sprawie, że wiele osób najpierw zauważa na zdjęciu swój nos a dopiero potem resztę twarzy.


Osoby o typowo garbatym nosie nie są żadkością. Jednak innym dodaje to uroku, innych oszpeca.

Jeżeli jednak chcielibyście aby nos nie był aż tak spiczasty, wysunięty i długi można spróbować go nieco spłaszczyć.


Mój efekt po:

Po systematycznym masażu nos jest krótszy, bardziej płaski, mniejszy i bardziej prosty.



Zanim przystąpicie do masażu musicie wiedzieć, że nos może być zaczeriwniony w trakcie  i po masażu - nie należy się tym przejmować! Nawet kiedy masujemy mięśnie twarzy, grzbietu, czy nóg powstaje zaczerwienienie świadczące o tym, że robi się odpowiedni odczyn, który pobudza do lepszego ukrwienia tkanek, mięśni i skóry.


Masaż nie jest wygodny bo bazujemy na miejscu gdzie są głównie kości i chrząstki. Naszym celem jest je delikatnie przesunąć. Wrażenie ucisku może być nieprzyjemne, ale czego się nie robi dla urody,nie?

Po wykonaniu zabiegu możliwe jest, że pojawi się katar albo uczucie innego oddychania przez nos - sama nie wiem jak to określić.


Zanim jednak zaczniemy masować polecałabym dać bardzo niewielką ilość czegoś tłustego w celu zwiększenia poślizgu. Wtedy nawet gdy uciśniemy bardzo mocno istnieje duża szansa, że nie narobimy wielu szkód i nie połamiemy kości.

Jednak na wszelki wypadek chcę to napisać - uważajcie z uciskiem - róbcie go mocno, ale nie za mocno - to jednak wasze ciało:)

Pozycja: 

Najlepszą z możliwych pozycji jest bardzo prosta i często wykonywana w codziennym życiu pozycja siedząca. Kierujecie głową w dół, opieracie się na łokciach o biórko.
(chyba każdy nauczył się jej w szkole)


Techniki:

 Wykorzystujemy do tego kłąb kciuka (zaznaczony na czerwono)
Przykładamy do nosa, uciskamy - kierujemy w górę i w bok


Technikę wykonujemy dłoniami.





Następna technika jest mocniejsza - wykonujemy ją nasadą dłoni (zaznaczona na czerwono)


Wykonujemy ją naprzemiennie. Przykładamy do nosa, uciskamy, kierujemy do góry.
Można też wykonać ją poprzecznie. Przykładamy do nosa, uciskamy - kierujemy w bok. Naprzemiennie masujemy lewą i prawą ręką idąc na krzyż, czyli lewa ręka kieruje się w prawą stronę a prawa w lewą.
(ciężko o dobrze zrzuty - trzeba to zobaczyć na filmie)

 Następna technika jest delikatniejsza - wykorzystujemy powierzchnię pomiędzy kciukiem i palcem wskazującym
Przykładamy do nosa, uciskamy i kierujemy do góry naprzemiennie.

 Teraz wykorzystujemy palec wskazujący i środkowy
Tak samo jak w poprzednich technikach przykładamy do nosa, uciskamy i kierujemy do góry. Wykonujemy to naprzemiennie.

 Następną technikę wykonujemy kłębuszkiem palca małego (zaznaczony na czerwono)
 Przykładamy do nosa, uciskamy, kierujemy lekko w górę i w bok


Ciężko opisać o co naprawdę chodzi więc tu macie wszystko pokazane - nawet jeżeli nie znacie polskiego- nie przejmujcie się, chodzi o zobaczenie:


Każdą technikę najlepiej powtórzyć 50 razy. Wykonujemy je wolno bo uciskamy nos dość mocno i nie chcemy aby coś się stało.
Cały masaż powinien zająć od 15 do 20 minut.
Najlepiej powtarzać go codziennie wieczorem przez okres miesiąca albo 2 - efektów nie zobaczycie od razu, tylko po czasie więc warto być systematycznym. U jednych pojawią się szybciej u innych wolniej. Po ponad miesiącu mój nos wychodził już całkowicie inaczej na zdjęciach.

Warto spróbować bo efekt jest bardzo naturalny i nic nie kosztuje a może wizualnie pomóc:)

wtorek, 18 listopada 2014

"Zniszczona cera" cz.6 - poprawa krążenia

Na własnej skórze przekonałam się, że poprawa krążenia może bardzo dobrze wpłynąć na naszą cerę.

Poprawić krążenie możemy przez czynniki mechaniczne takie jak masaż (który nie tylko poprawia krążenie, ale też wyrabia mięśnie), czy ćwiczenia twarzy. Te tematy są tak szeroko rozwinięte, że jedna notatka nie wystarczyłaby aby w pełni opisać ich korzystny wpływ oraz opisać chociażby podstawowe techniki.




Pozwólcie więc, że ograniczę ten temat do maseczek.
Mało kto wie, ale w naszej kuchni posiadamy bardzo dużo składników które mogą bardzo korzystnie wpłynąć na naszą cerę.

Pieprz, cynamon, papryka, imbir, drożdże poprawiają krążenie, rozgrzewają, ale mogą popażyć i podrażniać więc należałoby ograniczyć czas pozostawienia maseczki do 5 - 10 minut.

Ja zazwyczaj łączę je z cytryną (która sama w sobie też może podrażniać, ale jest bogata w witaminę C), kilkoma kroplami olejków lub łyżeczką jogurtu.



Mieszam wszystko w proporcji: 1 łyżeczka przyprawy, 1 łyżeczka soku z cytryny/ jogurtu naturalnego lub maślanki, 2-3 krople dowolnego olejku.



Tak na prawdę możecie dodać dowolne substancje jak miód, mleko, soki owocowe, herbaty.... ogranicza was jedynie wasza wyobraźnia.

Osobiście uważam, że najlepsze maseczki to te, które składają się z 3, 4 składników. Kiedy jest ich za dużo efekty są .... nijakie.



Kilka minut po nałożeniu możemy poczuć szczypanie  i mrowienie, później uczucie gorąca i pulsowanie - po zmyciu nasza cera powinna być ujędrniona i bardziej elastyczna.


niedziela, 16 listopada 2014

Czy da się zmniejszyć nos bez ingerencji chirurga plastycznego? Efekty przed i po.

Odkąd pamiętam miałam dość długi i wystający nos, który był moim kompleksem.

Zresztą nie tylko moim - bardzo dużo europejek chciałoby aby ich nosy były bardziej płaskie i krótsze.
Udało mi się to zrobić bez wydawania dużych pieniędzy, bez ingerencji chirurga plastcznego.

Nie wiedziałam, czy to przyniesie efekty, ale opracowałam swój mały masaż, który pomógł mi zmniejszyć mój nos i sprawić, że nie jest on aż tak wystający.


Przed:




Po:




Upartość i systematyczność popłaciła:)

Jak widać nos jest wyraźnie krótszy i płaski? Chcecie filmik w którym pokazuję techniki masażu dzięki któremu uzyskałam taki efekt?

"Zniszczona cera" cz. 5 - Nawilżenie, odżywienie i działanie przeciwstarzeniowe

W poprzednich notatkach obracałam się w temacie oczyszczania cery. Jednak nawet najbardziej tłusta cera potrzebuje odrobinę nawilżenia, czy to  nawilżanie od środka czy też na zewnątrz.

Najlepsze efekty da połączenie obu metod.

Najwięcej witaminy C , A i E mają naturalne ekstrakty i oleje. Przeciwutleniacze pomagają zwalczyć istniejące płytkie ryski na twarzy, dodatkowo odżywiając cerę i powodując zwalczacie wolnych rodników, albo przynajmniej je spowalniając. Skutkuje to tym, że cera staje się bardziej jednolita, odżywiona, nawilżona i mniej podatna na starzenie wynikające z czynników mechanicznich (strojenie min itp.), jak i naturalnych (fotostarzenie skórzy przez słońce) czyli pisząc tak całkiem po polsku na chwilę "zatrzymujemy czas" na naszej skórze dzięki czemu nasza cera wygląda młodziej nawet w wieku dorosłym.

Jest to zapobieganie powstającym procesom migracji twarzy, utraty jej jędrności i grubości.

Warto jednak pamiętac, że aby zauważyć efekty potrzeba długiego okresu czasu - osoby, które mają pierwsze oznaki starzenia zobaczą poprawę jędrności cery po kilku miesiącach, ci, którzy mają zdrową cerę zauważą, że coś się troszkę zmieniło na plus po latach. Jeżeli liczymy na całkowite usunięcie pierwszych oznak starzenia musimy być naprawdę bardzo systematyczni i nastawić się na naprawdę długi okres czasu.
 PRZED

PO

( cera rok temu i cera teraz - może nie widać wielu zmian, ale cera PO jest grubsza i bardziej wygładzona niez cera PRZED)
Obecnie pojawia się coraz więcej kremów  obiecujących działanie przeciwstarzeniowe (powtórzę jeszcze raz, czyli takie , które ma za zadanie przeciwdziałać przedwczesnemu starzeniu się cery) , ale mimo tego, że składy są dobre mam do tych kosmetyków ograniczone zaufanie.

Dlaczego? Ponieważ w przypadku witamin A i E potrzebna jest również witamina C, która bardzo szybko się ulatnia, dodatkowo zawsze mam wrażenie, że kremy zawierają za małą ilość substancji aktywnych, których jednak potrzebujemy dość dużo kiedy zaczynamy naszą przygodę z preparatami anti-age. 
(moja kolekcja oleji- starczy chyba na rok)

Ja radzę sobie z tym tak, że wybieram naturalnie, nierafinowane oleje. Zawierają dużo witamin i korzystne dla nas kwasy, pomagają dokładnie odżywić cerę i jest ten plus, że możemy wykonywać mały masaż twarzy, który poprawia stan naszej cery. Najlepsze oleje, z którymi miałam do czynienia to jojoba, kokosowy, bawełniany, pszeniczny i z pestek winogron - nie zauważyłam, aby pojawiały się od nich pryszcze (co przy mojej tłustej skórze jest dość ważne) i dobrze odżywiały cerę. Kiedy moja skóra miały kaprysy i potrzebowała dość solidnego nawilżenia brałam ze sobą kremy, które zawierają kwas hialuronowy, lub witaminy A, E, C. Korzystnie też na mnie wpływały te, które miały wyciąg z nasion kasztanów, lukrecji, alantoinę, wyciągi z jabłek lub innych owoców.

To naprawde pocieszające, że oleje i ekstrakty roślinne są tak bogate w przeciwutleniacze:)
Jeżeli podobnie jak ja nie jesteście zbyt ufni co do składu produktów kosmetycznych można zamówić sobie coś przez internet i dodawać do masek, kremów....

Osobiście zostaję przy olejach z tego względu, gdyż bardziej mi się to opłaca bo mogę ich używać nie tylko na skórę ale też na moje kręcone włosy, czyli jeden kosmetyk do wszystkiego:)

Jeżeli lubicie eksperymentować  i tworzyć własne kosmetyki to zdecydowanie opcja dla was.

W żaden sposób nie zachęcam do tępienia firm kosmetycznych i uznania, że wszystco co jest kupione w normalnym sklepie nie jest "wystarczająco dobre" bo mimo iż przyjmowanie przeciutleniaczy w jak najbardziej naturalnej formie jest dobre na początek nasza skóra jest nieco bardziej odżywiona przez taką kurację i bez problemu później możemy przenieść się na sklepowe kremy, które obiecują, że mają podobne składniki.

Osobiście uważam, że na poczatku naszej skórze jest potrzebna bomba witaminowa, aby mogła lepiej działać i być faktycznie odżywiona, ale później kiedy cera jest w miarę dobrym stanie nie widze problemów aby przerzucić się na sklepowe odpowiedniki.

Jestem naprawdę ostatnią osobą, która powie - "przestaw się całkowicie na oleje, ekstrakty i robienie kosmetyków samemu bo to co sprzedają jest złe". Uważam, że można łączyć swoje umiejętności i fachowców, którzy pracowali nad danym produktem:)


Cieszę się, że wiedza o przeciwutleniaczach, witaminach i kwasach coraz bardziej rozwija się w naszym społeczeństwie:)

Skupiłam się tutaj na pielęgnacji przeciwstarzeniowej, raczej nie prędko wypowiem się o zwalczaniu zmarszczek i pielęgnacji cery dojrzałej bo sama jak na razie takiej nie mam.

Post jest kierowany do osób, które chcą przeciwdziałać, albo odwrócić pierwsze efekty starzenia.
Nie mniej jednak mam nadzieję, że nikt nie poczuje się pokrzywdzony:)



sobota, 15 listopada 2014

"Zniszczona cera" cz. 4 - dokładne oczyszczanie cery i zmywanie makijażu

W poprzedniej notatce :klik
napisałam o oczyszczaniu cery na najbardziej znany i typowy sposób, jednak prawda jest taka, że zamiast żeli myjących może używać również tz. pianek oczyszczających, czy używać domowych metod. Warto pamiętać aby produkty do codziennej pielęgnacji cery były delikatne bo to nie nadwyręża stanu naszej skóry, natomiast kiedy wiemy, że mamy probelmy  typu trądzik od czasu do czasu jednak polecałabym coś mocniejszego - warto pamiętać, aby używać takich produktów jedynie okazjonalnie.



Kobiety to istoty, które lubią eksperymentować ze swoją urodą. W tym celu wyrabiamy własny styl ubierania, czesania i od czasu do czasu testujemy nowe warianty w makijażu. Sa osoby, które malują się codziennie ale to nie musi oznaczać, że będa mieć w przyszłości wielkie problemy z cerą. Warto pamietać o pewnej hierarchii ważności - najpierw pielęgnacja cery - później różnego rodzaju "udziwnienia".

W pielęgnacji cery nie chodzi o to, aby ciagle wystrzegać się pewnych rzeczy. Nasza twarz powinna być też naszą ozdobą a jako, że nie zawsze ma idelne dni sięgnięcie po kosmetyki kolorowe jest w pełni uzasadnione.

Należy jednak pamiętać o bardzo dokładnym zmyciu makijażu. Przyznam się szczerze, że ogólnie dostępne mleczka, płyny micelarne i toniki nie sprawiają, że czuję się swobodnie podczas zmywania tego co mam na cerze. Może innym to lepiej wychodzi, ale ja jedynie tracę cenny czas w łazience na bardzo dokładne zmycie. Trochę to irytujące i nie zawsze efekt jest taki jaki być powinien - zawsze zdarzą mi się jakieś resztki od tuszu i linera - dodatkowo niektóre preparaty po prostu mnie podrażniają i z tego co zauważyłam kosztują o wiele więcej niż są warte.

Bardzo cieszę się, że dowiedziałam się o oczyszczaniu na olej bo to zmieniło moje podejście do tej sprawy. Nie potrzebowałam już tyle czasu co kiedyś - wystarczyło trochę oleju wmasować w konkretne obszary, resztę zmyć żelem / pianką myjącą i cera nie miała na sobie grama makijażu. Dodatkowo oleje doskonale radzą sobie z nawet bardzo cięzkimi do usunięcia klejami do sztucznych rzęs,wodoodpornych eye-linerów, silikonami i filtrami przeciwsłonecznymi.

Sa specjalne kosmetyki oczyszcające, które są na bazie olei i ułatwia to nie tylko zmywanie makijażu ale też dokładne oczyszczenie cery:

Niestety nigdy nie miałam okazji przetestować takiego cudeńka, ale znalazłam swoje własne rozwiązania.


1. Zacznij szukać w kuchni

Skuteczne preparaty wcale nie muszą być drogie. Oleje, które się długo wchłaniają są idelne do oczyszczania ponieważ tłusta warstewka długo się utrzymuje dzięki czemu możemy wyczyścić naszą skórę.
Ja preferuję olej kokosowy, ale równie dobrze nada się olej z oliwek, nawet zwykły rzepakowy!

Zachęcam was do szukania najprostszych rozwiązań!

Oleje zawierają cenne witaminy i przeciwutleniacze. Korzystnie wpływają na naszą skórę i działają nawilżająco

2. Odpowiednio zmyte nie zapychają porów

Do zmycia nawet najbardziej treściwych olei spokojnie wystarczył mi delikatny żel myjący. Używanie olei zwęża pory i powoduje, że następne niespodzianki będą o wiele mniejsze.

3. Nawilżają cerę i działają przeciwstarzeniowo

Nawet jeżeli sa pozostawione na twarzy jedynie przez moment nasza cera jest bardziej nawilżona i mamy pewność, że cenne witaminy się wchłoną bo w takiej postaci nie ulatniają się.

4. Sa bardzo delikatne i skuteczne

Nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry - zarazem rozpuszczają bardzo dokładnie trudne do usuniecia składniki


Chociaż bardzo polecam przestawić się na oleje w żadnym wypadku nie sugeruję, że to jedyna właściwa opcja. Jeżeli płyny micelarne są dla was idealne to świetnie! Jeżeli dobrze radzicie sobie z tradycyjnymi mleczkami, dwufazowymi płynami itp. to doskonale! Na każdego działa co innego. Osobiście jestem zbyt leniwa aby próbować innych metod oczyszczania z makijażu. Jeżeli coś doskonale usuwa makijaż zostańcie przy tym.

Dobrze oczyszczona skóra to bardzo ważny etap w jej pielęgnacji!

czwartek, 13 listopada 2014

"Zniszczona cera" cz.3 - Żele myjące

Przy okazji - to już moja 100 natatka:) Niektórzy "świętują" urodziny bloga. Ja chyba wolę świętować ilość notatek bo cierpię na tz. słomiany zapał. Wielki udział w tym mielicie też wy - dziękuję za wsparcie i komantarze. Sprawiacie, że jest sens to wszystko pisać:)



Żele myjące mają bardzo istotny wpływ w pielęgnacji naszej cery. Złuszczają martwy naskórek i pozwalają innym kosmetykom lepiej i dogłębniej działać. Warto natomiast w codziennej pielęgnacji zastosować coś w miarę delikatnego - polecałabym jednak unikać oczyszczających drobinek (chyba, że są naprawdę malutkie) i żeli typu 3 w 1 bo to często tz. ścieracze. Będą bardzo dobrze działać oczyszczjąco na cerę, ale też na dłuższą metę spowodują, że przyzwyczaicie się do bardzo mocnego tarcia i na te same pojawiające się problemy będziecie szukali mocniejszych rozwiązań.

Nasza cera niestety nie lubi kiedy tak ostro się ją traktuje i będzie robić się coraz cieńsza, mniej wytrzymała na działanie środowiska zewnętrznego i w pewnym momencie może starać się bronić przed wysuszeniem produkując coraz większą ilość łoju.

Czy to znaczy, że muszę wyrzycić mój ulubiony żel?

Absolutnie nie! Polecam jedynie, aby nie stosować takich preparatów codziennie,ale raz na tydzień, albo kiedy nasza cera ma wyjątkowe kłopoty - jak najbardziej!

Sama doskonale wiem, że są osoby, które mają ogromne problemy skórne i przestawienie się od razu na bardzo delikatną pielęgnacje może dawać początkowo efekty gorsze niż lepsze.

Pamiętajmy o tym, że wszystko jest dla ludzi - trzeba z tego umieć mądrze korzystać!

Mam pryszcze. Jak więc oczyszczać skórę i jej nie zniszczyć?

Jeżeli problemy z niedoskonałościami (pryszczami itp.) są waszą codziennością radzę mieć aż 2 żele myjące. Jeden bardzo delikatny, najlepiej bez mydła, którego podstawową funkcją jest jedynie złuszczanie (np. żele myjące z firmy Ziaja) i żel mocniejszy, który może działać bardzo mocno ( Under 20, Garnier - wersje z glinkami i tz. 3 w 1), który będzie pełnić rolę peelingu.



przykład - mocniejszych żeli



przykład - łagodnych żeli

Ps. Podane przykłady nie są jedyną "prawdą objawioną" jest wiele innych kosmetyków, które mają podobne funkcje - ja wybrałam te ponieważ sama miałam okazję je przetestować. Nie promuję w żaden sposób konkretnej marki, ani nie twierdzę, że jedna jest lepsza od innej.


W przypadku cery kłopotliwej polecam mycie twarzy 2 razy dziennie czymś bardzo łagodnym i raz na tydzień ( lub co 2)  użycie czegoś mocniejszego. Pomoże to w walce o czystą cerę i nie zadwyręży za bardzo jej kondycji. Z czasem wasza cera będzie coraz mniej potrzebować mocniejszego traktowania. Pory będą zwężone i powstające pryszcze coraz mniejsze, cera będzie bardziej elastyczna i zamiast czegoś ultra mocnego możecie wybrać coś z drobnymi ziarenkami lub delikatnymi kwasami na nastepstwo peelingów.


Czy można żelami myjącymi zmywać makijaż?

Żel myjący ma przede wszystkim słyżyć do złuszczania cery i przygotowania jej na nowe zabiegi pielęgnujące. Pomimo tego znam osoby, które z jakiś powodów uważają, że idealnym zamiennikim kosmetyków do demakijażu mogą być żele.

Muszę pogratulować pomysłu - widać, że gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo gdzie. Faktycznie, żele pełnią funkcję oczyszczającą i nie dziwię się, że mogły powstać takie pomysły zmywania makijażu, ale gdyby ta metoda miała sens musielibyśmy używać żelu kilkakrotnie i jakoś wykombinować jak nie podrażnić oczu. Nie wspominając już o usuwaniu kosmetyków z silikonami, które są masakrycznie trudne do zmycia. Nasza cera po kilku takich próbach byłaby przesuszona i niedokładnie oczyszczona.

Jeżeli naprawdę chcecie oszczędzać i nosicie makijaż polecam użycie olejów kuchennych do rozpuszczenia makeup -u i dopiero potem zmycie tego żelem.

O demakijażu napiszę w innej notatce.


Czy używacie jakiś żeli, które moglibyście polecić innym?


środa, 12 listopada 2014

"Zniszczona cera" cz. 2 - Nawilżanie od środka

Ci, którzy maja regularne kłopoty z nawilżaniem cery pewnie spotkali się z pojęciem "nawilżania od środka". Jest to metoda, w której przyjmujemy pokarmy i płyny mające na celu zmniejszenie przesuszenia naszej skóry.

Dlaczego piszę o niej w tej serii? Ponieważ uważam, że cera staje się na tyle cieńka aby mieć prawo słabo reagować nawet na najbardziej nawilżające kosmetyki. Jeżeli wrastwa lipidowa skóry jest uszkodzona ciężko będzie nam działać jedynie od zewnątrz i stracimy sporo pieniędzy szukając kosmetyku idealnego.


Skoro rozwiązaniem może być dieta to dlaczego by nie spróbować?


Jednym z pokarmów jaki możemy przymować są algi / spirulina  - można dostać ją w sklepach ze zdrową żywnością w postaci suszonej ( np. z przeznaczeniem do zupy czy innych potraw), w proszku (tańsza i bardziej wydajna opcja), lub w postaci suplementu diety.






Stosowałam wersję w proszku : 1 łyżeczka na 1 szklankę wody - i musze powiedzieć, że pomimo nieapetycznego koloru smaku prawie nie było czuć - może jakiś tam aromacik, ale ogólnie nie jest to straszne.
Cera bardzo ładnie wytrzymywała bez jakichkolwiek kremów i nawilżaczy cały dzień lub 3/4 dnia kiedy cera była naprawdę przesuszona (jestem alergikiem i moja skóra reaguje w różny sposób na zmieniające się środowisko).

Próbowałam też samych suszonych wodorostów ( bo tak z grubsza tym właśnie są algi i spirulina), ale jedno opakowanie starczało na jedną porcję ugotowanej zupy i mimo, że było smacznie to opcja ta zupełnie się nie opłaca (powyżej 10 zł za paczuszkę na jeden raz).

Nie próbowałam czystej spiruliny w tabletkach, ale w aptece znalazłam sublement diety z wyciagiem z alg i przyznam, że też bardzo ładnie działał.

Kolejną "dziwną" przetestowaną przeze mnie metodą jest robienie sobie herbatki z mało znanej Vilcacory . Jest sprzedawana w postaci "sianka", które gotujemy przez pewien czas w wodzie i wypijamu w ciągu dnia. Pomimo tego, że smak wcale nie odpowiada moim gustom ( jest za gorzka) to muszę przyznać, że w czasie kiedy moja cera była naprawdę przesuszona sprawdzała się rewelacyjnie! Uczucie suchości nie powracało w ciągu dnia , sianko było dość wydajne chociaż trochę dużo czasu zajmuje odpowiednie przygotowanie go.





Cenowo wychodzi średnio - tak samo jak spirulina. Osobiście uważam, że nie warto przepłacać i należy szukać jak najtańszych okazów bo jakościowo nie zauważyłam, aby jakoś znacznie się różniły.

Jednak zanim zainwestujemy w różne "udziwnienia" należałoby sprawdzić, czy nasza cera nie zareaguje na zwyczajną wodę.
Jestem jedną z osób, które piją mało płynów - jeżeli już się zdarzy to zazwyczaj jest to zupa, ale umnie to raczej jest postać dodatków + sos w postaci zupy, gdybym jednak chciała się usprawiedliwiać mogę dodać, że jem dużo owoców i warzyw, które sawierają soki, ale prawda jest taka, że 2 litry wody wystarcza mi na cały tydzień podczas gdy ta ilość zalecana jest na dzień.

Picie samej wody oczyszcza organizm z toksyn, nawadnia ciało, powoduje szybsze trawienie pokarmów. Jest to najtańszy z możliwych kosmetyków i dlatego warto mieć go na uwadze i przynajmniej spróbować pić 2 litry dziennie ( u mnie to niestety nieosiągalne, nawet gdybym bardzo chciała).


Może sie okazać, że naszym głównym problemem jest słabe krążenie, które powoduje, że niektóre części naszego ciała nie są odpowiednio ukrwione. Polecane jest wtedy dodawać do zwyczajnej herbaty szczyptę cynamonu lub imbiru. Działają rozgrzewająco na organizm , sprawiają, że krew lepiej krąży co ma nie tylko dobre właściwości pielęgnacyjne.




Istnieje sporo przepisów na soki, które mają za zadanie polepszyć nawodnienie skóry, ale sama ich nie stosuj więc nie mogę się podzielić żadnymi przepisami.


Dlaczego uważam, że warto na początek zacząć od nawilżania organizmu od wewnątrz?

Pomaga to w dużym stopniu leczyć naszą cerę, staje się ona grubsza i jędrniejsza, bardziej nawodniona i może się okazać, że do całkowitego wyleczenia naszej skóry wcale nie są niezbędne kosmetyki nawilżające i tylko to wystarcza (może, lub może nie). Regularne stosowanie zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości cery na długo. Metoda ta nie zatyka porów. Nie tylko nasza skóra jest odżywiona! Po stosowaniu spiruliny, imbiru i vilcacory o wiele łatwiej szła mi nauka i koncentracja.

Uważam, że kuracja takimi "preparatami" powinna trwać regularnie przez miesiąc lub dwa. Nasza cera może reagować szybciej lub wolniej na dane składniki dlatego jedne osoby po tygodniu będą czuły,że ich problemy zaczynają znikać a inne po miesiącu.

Opisałam znane mi metody nawilżania od wewnątrz,ale dobrze wiem, że nie są one jedynymi. Macie jakąś sprawdzoną metodę na sok lub na jakiś dodatek do jedzenia??


wtorek, 11 listopada 2014

"Zniszczona cera" cz. 1 - Ile czasu może zająć jej odbudowa, jakie mogą być przyczyny?

Kiedy możemy stwierdzić, że nasza cera nie jest w takim stanie w jakim być powinna? Kiedy uśmiechamy się powstają wielkie zgłębienia pomiędzy nosem i kącikami ust, pod oczami i na czole tworza się linie, które zaciskami coraz mocniej.




linie pod oczami, pierwsze "kurze łapki" i pierwsze zmarszczki na czole.



pierwsze linie pomiędzy nosem i kącikami ust na pierwszym zdjęciu.


Jeżeli skóra z jakiś powodów staje się coraz cieńsza i delikatniejsza a jej właścicielka stara się nie zauważyć problemu i robi to co robiła dawniej bardzo szybko dostanie pierwszych delikatnych zmarszczek. Jest to pierwsze ostrzeżenie naszej cery i prośba o opiekę. Wbrew temu co się ciągle słyszy pierwsze zmarszczki mogą się pojawić nawet w wieku 12 czy 13 lat!!!! Dlaczego aż w tak młodym wieku? Ludzie coraz szybciej sięgają po papierosy, alkochol i inne używki. Młodzi ludzi często nie są świadomi tego, że już nie są dziećmi i ich skóra zmienia się wraz z nimi. Dodatkowo bardzo dużo osób ma trądzik lub pojedyncze wypryski, które to starają się zwalczyć jak najszybciej a co za tym idzie - jak najbardziej destrukcyjnie. Sama pamiętam jak w wieku 13 lat kremy dla mnie nie istniały, ale bardzo mocno wysuszające peelingi, żele myjące i maści - jak najbardziej. Niestety dopiero teraz wiem, że bardzo mocne kosmetyki "leczą" w bardzo krótkim okresie czasu, ale bardzo szybko powstaje nawrot niedoskonałości, cera traci dużo wody i robi się cieńsza i podatniejsza na różne miny.


Pamiętam, że w wieku 16 lat moja skóra była tłusta, ale odwodniona i podatna na powstawanie pierwszych zmarszczek jednak nawet nie chcałam o czymś takim myśleć bo miałaś już wystarczająco dużo kompleksów związanych z moją figurą, trądzikiem i puszącymi się włosami.


Zwracam na to uwagę nie po to, aby ktoś miał kolejny powód, by się załamać i stwierdzić, że jest beznadziejny, ale po to, aby zacząć działać kiedy nasza cera daje pierwsze sygnały. Jest to prośba o ratunek i pomoc:)

Jednak zanim nastawicie się na błyskawiczne efekty musicie wiedzieć, że odbudowa cery zajmuje dość długi okres czasu. Dopiero po 4 latach moja pielęgnacji moja cera wróciła do stanu dzięcęcej buźki, ale kosztowało mnie to szukania sporej ilości informacji, testowania różnych metod i kombinowanie przy niewielkiej ilości gotówki.


Na górze: cera rok temu  
Na dole: cera teraz

      


Można zauważyć po zgłębieniach pomiędzy nosem i kącikami ust, że coś się zmieniło na plus. Cera jest gęstsza, grubsza, bledsza i nie jest tak pzetłuszczona jak na zdjęciu po lewej - jest bardziej rozświetlona, ale nie świeci się nachalnie.

Nie wiem, czy widać jakąś wielką różnicę - pewnie gdybym miała zdjęcia z okresu 16 lat efekt byłby bardziej spektakularny, ale mam nadzieję, że coś widać:)

Bardzo ważne jest , aby reagować kiedy się widzi, że coś się zaczyna dziać!


Przyczyny szybszego procesy starzenia mogą być różne - mogą być to geny, spędzanie wielu godzin przed ekranem komputera lub telewizora, częste opalanie bez filtrów ( tak, przyznaję się - robiłam to), używanie sporej ilości kosmetyków kolorowych w młodym wieku i niedokładne zmywanie ich, używanie zbyt wysuszających kosmetyków na trądzik (moja główna przyczyna), brak nawilżenia, picie bardzo małej ilości płynów (to też mam w zwyczaju), palenie papierosów, picie alkocholu i używanie dopalaczy w bardzo młodym wieku, jedzenie dużej ilości bardzo słonych potraw.


Ważne jest aby rozpoznać przyczynę i starać się ją wyeliminować jak najszybciej. To pierwszy krok odbudowy naszej cery. Następne pojawią się wkrótce!

ps.  Dawno już nie pisałam serii, ale nawet dobrze sie składa bo zamiast pisać jedną długą notkę, z której i tak wyniesie się jakieś 10, czy 20% wolę pisać kilka krótkich wpisów.

czwartek, 6 listopada 2014

3 metody dekoloryzacji/ rozjaśniania. Co zrobić aby włosy nie były zniszczone?

Rozwinięcie notatki z bloga o rozjaśnianiu włosów. Obiecałam, że zrobię jakiś filmik i dotrzymałam słowa. Ciekawe ilu z was zanudzę - serdecznie gratuluję tym, którzy wytrzymali do końca! Wybacznie sporo kiepskich ujęć, ale nieraz ciężko mi się patrzeć w kamerę, często zerkam do góry przez co moja buzia wydaje się bardzo gruba, włosy mam na całej twarzy - dopiero po czasie dałam je za uszy.



sobota, 1 listopada 2014

Dlaczego "nie przepadam" za włosomaniaczkami ?

Nie wiem dlaczego, ale ogólnie jest tak, że włosomaniaczki bardzo często widzą zło tam gdzie go nie ma. Co więcej, są tak pewne swego, że przyjmą porady tylko i wyłącznie od innych włosomaniaczek i każdego fryzjera widzą jako kogoś kto zniszczy im efekt pracy. Zupełnie niepotrzebnie. Jest bardzo wielu utalentowanych fryzjerów, którzy potrafią wyczarować z włosów piękne pukle.


Najgorsze we włosomaniaczkach jest skupianie się na tym czego nie wolno zamiast podkreślać to co się powinno robić a nawet jeżeli są te informacje to są one dane bardzo ogólnie, mało szczegółowo i z góry zakładając, że każdy wie o metodach przez nie stosowanych.

Dodatkowo śmieszy mnie wręcz rozpaczanie nad rozdwajającymi się końcówkami, panikowanie nad zniszczonymi włosami (podczas gdy uszkodzeń prawie nie widać), i rozpaczanie nad falującymi się kosmkami pod wpływem wilgoci.


To trochę jak niezdrowa obsesja a włosy to TYLKO włosy - martwy wytwór skóry - jeżeli są nie do zniesienia można obciąć całkowicie na krótko lub ogolić na łyso skoro sprawiają aż tyle zmartwień.

NIE, NIE JESTEM IGNORANTKĄ podobają mi się pomysły robienia szamponów, masek i odżywek samemu, płukanki, olejowania i zwracanie uwagi na cenne składniki. Robię to tak często, że pewnie i mnie można by nazwać włosomaniaczką ALE nic nie wkurza mnie bardziej niż dramatyzowanie na temat małych problemów tak samo jak osobę z rozmiarem XXL wkurza słyszenie od dziewczyny z rozmiarem XS na temat fałdki tłuszczu na brzuchu i wymyślanie diet, liczenie kalorii.

Dziewczyny z góry wychodzą z założenia, że tylko i wyłącznie długie gęste włosy są piękne. Z uporem maniaka będą dalej zapuszczać włosy, które będą coraz cięższe i coraz bardziej oklapłe a co się z tym wiąże - nie będą pasować do każdego kształtu twarzy. Pomysły takie jak cieniowanie czy używanie nieprofesjonalnego sprzętu do cięcia włosów będą od razu wyszydzane. Specjalistką nie jestem, ale chyba lepiej mieć fryzurę, która pięknie podkreśla rysy twarzy a to jakiego sprzętu użyje się do ich cięcia ma MINIMALNY wpływ na ich kondycję.





Irytujące jest też panikowanie na punkcie chemii w produktach do włosów. Sól morska też niszczy włosy a jest naturalna. Rozumiem ideę nawilżania włosów NA PRAWDĘ a nie przykrycie ich toną silikonów, czy niszczenie ich za pomocą pianek i lakierów. Jednak dla samej idei robienia "dla zdrowia" włosa kryje się długi czas oczekiwania na efekty a nie zawsze jest on dostępny. W azji jest wiele esencji,które można dodawać do szamponów w celu szybszej odnowy włosa, przyspieszenia wzrostu i hamowaniu wypadania. Znajdziemy również dużo olejków pielęgnacyjnych, ale do włosów naprawdę zniszczonych są dostępne naprawdę treściwe maski w których skład wchodzi głównie chemia. Trzeba wiedzieć co i jak połączyć aby było to korzystne dla nas. Jest to bardzo często zapominany wątek.

Opsesja przed zniszczeniem włosów. Ja rozumiem, że może ktoś mieć pewne obawy, czy wykonać jakiś zabieg, czy nie. Jednak panikowanie nad rozjaśnianiem włosów, schodzenie z ciemnego koloru, robienie trwałwj itp. ma rozmiar taiej obsesji, że najlepiej jest w ogóle nie poruszać pewnych wątków.Trzeba zrozumieć jedno - włosy nie są zrobione ze złota, nie są żywymi istotami, nie mają uczyć ani emocji. A same zabiegi nie są aż tak destrukcyjne jak by się mogło wydawać. Trzeba mieć jedynie odpowiednią wiedzę, przygotować wcześniej potrzebne mocno nawilżające preparaty, odpowiednio delikatne szampony i wiele innych i świadomie działać na włosy raz na określony czas pamiętając o regularnej pielęgnacji w trakcie. Nie twierdzę, że nie będą zniszczone, ale w końcu, czy nie warto trochę nadwyrężyć stanu dla wymarzonego efektu? W końcu te osoby, które narzekają najczęściej nie miały do czynienia poprzednio z odpowiednią pielęgnacją i dowiedziały się o czymś takim "po fakcie" , albo są poważnie uczulone na pewne składniki i nawet o tym nie wiedzą. Aby przeprowadzić destrukcyjne zabiegi na włosach trzeba najpierw nauczyć się z nimi działać kiedy są jeszcze w naturalnym stanie da to dość duży zarys tego co włosy "lubią" i co faktycznia działa na ich korzyść dzięki czemu będzie o wiele łatwiej i szybciej się z nimi uporać kiedy naprawdę je zniszczymy i szybko się odwdzięczą.

Ja i moje rozjaśniane ,cieńkie kręcone włosy. Mimo braku grubych i prostych włosów oraz wytrącenia barwnika(jasny blond) są zdrowe, ładnie się kręcą i błyszczą - nie sprawiają problemów przy czesaniu i myciu (naturalny kolor - ciemny brąz)


Kocham azjatyckie metody pielęgnacji włosów bo zamiast zakazów i paniki są konkretne metody działania. Dużo osób poddaje włosy naprawdę ekstremalnym zabiegom, ale mimo tego wciąż są błyszczące i gęste dzięki innemu podejściu










Po 1:
- zamiast przykładać uwagę do włosów dba się o skalp. W europie będą pytać "jakiej uzyłaś odzywki" w azji zaś "jakiego szamponu użyłaś". Bardzo dużą wagę przykłada się do delikatnego szamponu o odpowiednim składzie, sposobu mycia włosów (tylko skalp a na koniec pianę ściągamy z góry na włosy - trochę masujemy i spłukujemy), odpowiedniej wcierki odświerzającej skórę głowy i pobudzającej wzrost nowych włosów

Po 2:
- Chemia jest czymś co może zniszczyć włosy więc należy uważać aby za często jej nie stosować co NIE ZNACZY, że w ogóle nie wolno! Bardzo dużo azjatek rozjaśnia włosy, funduje sobie keratynowe prostowanie, czy trwałą mimo to dzięki punktowi 1 zabiegi te, nie są aż tak destrukcyjne. W końcu chodzi o to, aby podkreślić piękno właścicielki:)


Po 3:
- podciecie włosów służy wzmocnieniu ich kondycji a nie przyspieszaniu wzrostu:)

Po 4:
- Używanie olejków aby włosy były lśniące i błyszczące jest ok chociaż dużo moich azjatyckich znajomych przyznaje, że bardziej robią to w celu łatwiejszego rozczesania niż walorów pielęgnacyjnych:)

Po 5:
Treściwe maski i odżywki - bo w końcu włosy trzeba zabezpieczać przed działaniem czynników zewnętrznych


A co wy sądzicie w tym temacie? Dla mnie włosomaniactwo może być świetną pasją, ale kiedy przeradza sie w obsesje traci cały swój urok i tworzy własny bardzo konserwatywny świat:(




Ps.
 POST NIE MA NA CELU URAŻENIA CZYJEJŚ PASJI CZY UCZUĆ. CHODZI MI O INNE PODEJŚCIE DO TEMATU JAKIM SĄ WŁOSY I ICH PIELĘGNACJA.

Naprawdę myślałam, że nie będzie trzeba tego pisać bo to oczywiste, że nie robię sobie tutaj z nikogo wroga - jednak niektóre z was mogły poczuć się urażone. Proszę was - przemyślcie sprawę. Chodzi o to, aby uświadomić wam, że włosy SĄ, zawsze BYŁY i BĘDĄ obiektem fascynacji i eksperymentów ( zwłaszcza tych destrukcyjnych) - chodzi mi o to, aby każda z was była świadoma jak zabrać się aby nie niszczyć za bardzo naszej największej ozdoby, ale też nie bać się zmieniać czegoś w sobie. Jesteśmy kobietami i zmiany mamy w naturze:)

Ciekawe kto to doczytał do końca.....?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...