Translate

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Czy istnieje granica między sztucznością a własnym stylem?

Każda dziewczyna bez wyjątku ma wpisane w genach pragnienie wyglądania najładniej jak tylko może.
Są takie, które nie przywiązują do tej części zbyt wiele uwagi gdyż ich limit na wytrzymałość "pier*olenia o kompleksach" został już dawno przekroczny poprzez towarzystwo w którym dość często obracają się wbrew własnej woli.

Powiem tyle - jak najbardziej je rozumiem.
Każdy z nas ma inne spojrzenie na potrzeby estetyczne - dla jednych będą one oznaką społeczną (wbrew pozorom wszelkie porównywania i upodobania mają tutaj swoją przyczynę) dla innych z kolei będą wyznacznikiem samooceny, czy po prostu polem do eksperymentów.


Przyczyn jest bardzo wiele i każda z nas wybiera inne kierunki realizacji naszego wizerunku. To co dla innych będzie cudowne ( np. dla mnie falbanki , kokardki i koronki) będzie wręcz nie do wytrzymania przez inne osoby.
Dlatego właśnie mówi się, ale o gustach nie dyskutować bo na dobrą sprawę to konwersacja prowadząca do nikąd.

Zaryzykuję jednak i wplączę się w ten temat.

Z jakiś przyczyn niektóre dziewczyny sięgają po bardziej ekstremalne metody jak samoopalacz, sztuczne rzęsy, peruki, soczewki kontaktowe a nawet operacje plastyczne.

Czy są przez to sztuczne?

Na pewno zdecydowana większość odpowie, że tak, pewne osoby będą dopatrywać się braku akceptacji takimi jakimi nas Bóg stworzył i ukrywaniem się za maską inni zaś będą chcieli sięgnąć po pochodnie i wywalaćXD No tak, ale to chyba skrajny przypadek. Przeciętnemu Kowalskiemu to zwisa i powiewa co, gdzie i jak robimy ze swoją twarzą i ciałem jeżeli nie ma z nami bliskiego kontaktu.


W Polsce jest wieeelka niechęć do wszystkiego co nieznane i mało harmonijne. Czy to troszkę nie podchodzi pod jakieś dziwne poczucie wyższości kiedy mówimy, że słowianki są jednymi z najpiękniejszych kobiet na świecie i nie muszą nic ze sobą robić bo w końcu tak cudowne się urodziły?


Rozumiem uwielbienie naturalności. Ma ono swoje powody w naszym kraju.
Po. 1 - kolor skóry - jest bardzo ładny, blady, nienachalny i wyglądający w miarę zdrowo ale i tajmniczo zarazem.

Po.2 - rysy twarzy - ciężki makijaż na większości słowiańskich twarzy wygląda na prawdę ochydnie i obleśnie, łatwo zobaczyć, że nielicznym osobom dodają uroku bardzo mocne krechy zamiast brwi, jasne usta i przyciemniony koloryt skóry.

Po.3 - Nasza cywilizacja nigdy nie była na tyle rozwinięta, aby dziewczyny mogły pozwolić sobie na różnego typu luksusy więc każdy kto wyjeżdżał do innego kraju i widział blichtr od razu uznawał, że to dziwne i tym samym śmieszne w porównaniu do korzystania z ziółek, roślin i bardzo prostych metod pielęgnacji.

Po. 4 - Role społeczne
Wystarczy wygooglować jak w Polsce odbierani są mężczyźni, którzy chodzą w obcisłych spodniach - od razu są widziani jako baaaardzo zniewieściali chociaż nie noszą makijażu, czy nie noszą włosów dłuższych niż 10 cm ( w większości).  Dbanie o siebie jest więc tutaj zarezerwowane tylko i wyłącznie dla pań ale i nas obowiązują bardzo surowe wymogi, które są tutaj pewną normą.


Wierzcie mi - sama na początku myślałam - czy to nie zbyt sztuczne, czy to będzie wyglądać naturalnie , dziwkarsko, zbyt infaltylnie czy inne tego typu pierdoły.


Ale wiecie co? Najważniejsze to znaleźć metodę na to jak połączyć to co nam się podoba i wykorzystać to Z KORZYŚCIĄ dla nas. Osobiście czerpię wielką frajdę ze swoich eksperymentów, ale zawsze możecie znaleźć moje zdjęcia kompletnie bez makijażu, sztucznych rzęs, soczewek.


Ironią byłoby gdybym powiedziała, że trzeba dobierać sobie rzeczy, które są symbolem sztuczności tak, aby wyglądały naturalnie więc może stwierdzę, że najlepiej byłoby gdyby te rzeczy wyglądały po prostu charmonijnie.

Na zdjęciu powyżej jest :
- peruka
- sztuczne rzęsy na górnej i dolnej powiece
- soczewki kontaktowe

Ależ jestem sztuczne, nie?

Oczywiście jestem pewnie tak brzydka, że kiedy zmywam "tapetę" wyglądam jak Hogata ze Smerfów i używam "maski" aby ukryć swoje "kompleksy" i bla bla bla.....

Wiecie gdyby nie próby z perukami nie dowiedziałabym się jaki kolor włosów najlepiej do mnie pasuje:

Lekko złamana czerń

Kasztan


Platynowy blond
Jasny blond w ciepłym odcieniu
Rudy z kasztanowym odcieniem
Fioletowo - czerwony


A mój naturalny kolor włosów coś w granicach brązu (bez peruek, czy nawet makijażu):






Ok, to jedno zdjęcie to wyjątek bo akurat mam makijaż.


Ale dzięki temu, że zakładałam te straszne sztuczne włosy zafarbowałam swoje na kolor najbliższy peruce i ścięłam je na taką długość w której czułam się konfortowo:


Podobnie z soczewkami - zrozumiałam, czy lepiej czuję się z dużymi oczami czy z moimi małymi


Czy promuję, zachęcam do sztuczności - NIE. 
Ci, którzy wybierają bardziej alternatywny sposób wyrażania siebie i mają podobny styl pytają mnie gdzie można coś kupić i jak, to dla nich kierowane są moje posty.

Musze to zaznaczyć bo ostatnio wchodzi tutaj coraz więcej osób, które nie są do końca obeznane z główną tematyką bloga i dziwią się "jak można tak wyjść do ludzi"i czy "nie szkoda mi kasy na takie pierdoły".

Widzicie - pojęcie naturalności ma się u nas bardzo dobrze i każdy nurt będzie miał na celu promocję go. 
Nie mówię, że to źle, ale jakiekolwiek obsesyjne podejście do tematu  jest bardzo szkodliwe. Można coś bardzo lubić, interesować się czymś, pasjonować, ale bardzo istotne jest zachowanie umiaru.

Gardzenie kimś za to, że nie wygląda tak jak wszyscy jest tak samo płytkie jak czucie się lepszym od innych dlatego, że stać kogoś na markowe ubrania, dodatki.


Tak więc granica między sztucznością a eksperymentami z wyglądem jest cieńka i łatwo ją przekroczyć a już na pewno dobrze się nie dzieje gdy dziewczyna jest święcie przekonana, że wyglądając kuso i w pełnym makijażu jest o niebo piękniejsza niż naturalnie. 

Przeciwieństwem do tego możemy uznać mężczyznę, który zgodnie powie "panie, dbajcie o siebie" a sam nie wykazuje większych działań niż higiena osobista tłumacząc się , że w końcu "jest mężczyzną a nie gejem" co bardzo śmieszne - ta wymówka dotyczy np. zapuszczenia włosów, ściągnięcia brudnej koszulki, czy wyczyszczenia butów z błota.

Oba przypadki są skrajne i szkodliwe, niestety coraz częściej spotykana jest totalna skrajność ( 13 latki malujące się na 30 latki, czy panowie, którzy uważają, że kobieta nie powinna mieć wymagań w kwestii wyglądu partnera). 

Warto mieć zdrowe podejście do pewnych rzeczy.

Zawsze tworzę swoje stylizacje tak, abym to ja była ładna, a nie coś ładnie na mnie wisiało.
Czegoś pożytecznego można nauczyć się ze wszystkiego, wystarczy spojrzeć nieco głębiej i wyciągnąć coś co będzie dobrym pomysłem dla was - nie dla innych.

2 komentarze:

  1. Azjatycki Cukier pisała kiedyś o przymusie naturalności w naszym kraju i hipokryzji z tym związanej. Nie masz makijażu - ale paszczur, pomalujesz się - tapeciara. Osoby, które tak mówią są pełne kompleksów i niestety w Polsce takich pełno. Tu nigdy nikomu nie dogodzisz. Musisz być taka jak inne, żadnych nowości. Podziwiam Cię za Twój styl i to, jak bardzo się go trzymasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod tym!
      Mi, że tak powiem "wali" jak kto wygląda - jak czuje się dobrze to wszystko jest git :).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...