Translate

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Stereotypy o białych ludziach w Azji

Często zajmuję się patrzeniem na rzeczy "poza ramy" ponieważ uważam, że każda rzecz miała swój początek. Jednak dzisiaj postaram się podzielić z wami kilkoma stereotypami o białych ludziach .


#1 Biali są bogaci

Prędzej czy później jeżeli ktoś zobaczy, że jesteś biały/a w dodatku dobrze ubrany/a i zadbany/a ludzie zaczną myśleć "pewnie ma pieniądze" więc to nie będzie nic złego jeżeli "przypadkiem" będą mieli na sprzedaż coś za 50 bądź 100$. W końcu jesteś biały, nie? Dla ciebie to nic a nawet cena jest okazyjna!!!! To, że zostało Ci ostatnie 5 zł do końca miesiąca o niczym nie świadczy!


#2 Pewnie jesteś z Ameryki

Jasnooka blondynka? Znasz angielski? To oczywiste, że musisz być z Ameryki. Tłumaczenie, że pochodzisz z innego kraju  a angielski jest językiem wyuczonym jest całkowicie zbędne ponieważ Azjaci nie dadzą się "nabierać" na to, że twoją walutą nie jest dolar i nie rozpieszczają Cię na każdym kroku rodzice. Dopiero po napisaniu czegoś w swoim ojczystym języku i przytoczeniu paru wątków historycznych ktoś jest w stanie uwierzyć, że jesteś z Polski.


#3 Musisz być osobą bardzo otwartą

Akurat do Polaków to troszkę prawda jednak  mamy kompletnie inne pojęcie życia społecznego. Polak pokaże drogę, zaprosi do domu, da nocleg, jedzenie a czasem nawet i suche ubrania jeżeli potrzebujesz. Nie oznacza to natomiast, że jesteśmy osobami otwartymi i ekstrawertycznymi. Duża część Europejczyków jest introwertykami i mimo wszystko bardzo cenią sobie intymność i prywatność. Azjaci natomiast wydają się pozornie mało otwarci, ale życie w grupie ma dla nich jednak duże znaczenie.... prawie nie istnieje coś takiego jak pojęcie jednostki. Odwrotnie jest u nas - na zewnątrz wydajemy się mega otwarci jednak jak się nas pozna bliżej jesteśmy bardzo zamknięci w sobie.

#4 Na pewno jesteś rozpieszczony

Bardzo ciężko będzie Azjacie uwierzyć, że w waszym domu obowiązuje dyscyplina. Na pewno jest tak, że to dzieci rządzą rodzicami a ci w podskokach kupują laptopy, iphony i właściwie wszystko czego tylko chcesz bylebyś nie zaczął płakać bądź krzyczeć. Kiedy mówię, że jest kompletnie odwrotnie nikt nie chce w to uwierzyć

#5 Miałeś wiele związków

Prawdą jest to, że Azjaci mają mniej potencjalnych partnerów i zawierają głębsze relacje z kochankiem niż biali. Często jest to pierwsza miłość, nieco rzadziej dwóch lub trzech partnerów. Jednak to, że obowiązkowo każdy białas traci swoje dziewictwo zanim skończy liceum można włożyć w amerykańskie bajki. Tam nie ma tak wielkiej presji aby stracić cnotę zatem duża liczba osób przyznaje się, że jeszcze tego nie robiła. Biali wolą ten temat przemilczeć i nie wypowiadać się aby uniknąć kazań poligamistów - co wcale nie oznacza, że każdy zmienia partnerów jak rękawiczki





piątek, 26 czerwca 2015

Kozaki + sukienka

Kozaczki + sukienka to bardzo popularny trick modowy w bardzo różnych częściach świata - zwłaszcza w Azji. Mimo wszystko noszenie czegoś o wysokiej zabudowie budzi bardzo wiele wątpliwości wśród rodaków. Uznajemy, że jest to coś tylko i wyłącznie na zimę i łączenie z letnim asortymentem jest pomysłem wręcz absurdalnym a nawet lekko "poronionym". 


Oto jak ja to widzę w kwestiach higienicznych. Żyjemy w strefie umiarkowanej gdzie jednego dnia może być 30 stopni a następnego 10. Idea wspaniałego cieplutkiego lata jest co roku niszczona przez realistyczną pogodę. To, że rano jest ciepło nie oznacza, że wieczorem ten stan się utrzyma. dlatego oczywistym jest, że kiedy jest upał będziemy sięgać po buty, które są mało zabudowane i przewiewne. Ciepło ucieka przez różne partie ciała, ale największy procent znajduje się w kończynach. Jeżeli robi się chłodniej sięgamy po narzutkę, sweterek ..... cokolwiek do okrycia. Skoro pogoda nie wskazuje na bardzo upalny dzień to dlaczego mamy nie nosić bardziej zabudowanych butów, które zapewnią nam ciepło? Jeżeli ktoś ma problemy z potliwością radzę przetrzeć miejsca wodą toaletową i założyć pończochowe skarpetki. Woda zawiera w sobie alkohol, który dezynfekuje, oczyszcza i odświeża. Dodatkowo możemy liczyć na ładny zapach:)

Kolejna kwestia to przede wszystkim wrażenia estetyczne. Połączenie typu letnia sukienka + kozaczki najzwyczajniej w świecie do siebie pasuje, wygląda mega uroczo, modnie i jest czymś.... nie oszukujmy się.... ciekawym!





Kiedy tylko będę mieć możliwość zrobienia lepszej jakości zdjęć wstawię i swoje stylizacje ale jak na razie beznadziejne światło i kiepskiej jakości sprzęt skutecznie rujnują moje plany XD

Co o tym sądzicie - hit czy kit?








środa, 24 czerwca 2015

Ciekawe rzeczy z sieciówek, które stworzą styl romantyczny

Często piszę o sprowadzaniu ciekawych ubrań z Japonii, jednak mimo wszystko i na polskim rynku są rzeczy, które mogą stanowić bardzo ciekawą bazę bądź dodatek, są one o wiele bardziej dostępne ale niestety niekoniecznie tańsze. 


Dla jasności: gdybym miała tyle pieniędzy aby za każdym razem pozwalać sobie na nowe rzeczy byłabym prze szczęśliwa - jednak prawda wygląda tak, że bardzo często robię zdjęcia w przymierzalni aby później spokojnie ocenić co mogłoby być warte kupna. Nie istnieje nic gorszego niż impulsywne zakupy. Ja wszystko muszę mieć ściśle zaplanowane, dobrane, sprawdzone, czy mam w szafie coś co mogłoby pasować i do czego jeśli już.
zestaw : spodnie + 2 częściowa bluzka
Bardzo rzadko noszę spodnie, nawet zimą. Jest to więc dla mnie coś innego. Nie jestem przyzwyczajona do widzenia swojej sylwetki w takim ubraniu. 
Dodatkowo mam na sobie koronkowa miętową bluzkę zszytą z podkoszulkiem, niby kolor pasuje jednak nie podoba mi się "efekt opalonej skóry", który daje. Wiem, że z tego modelu są również dostępne inne wariacje kolorystyczne.





Bluzeczka z baskinką. Bardzo podobają mi się takie bluzeczki a jak w dodatku są koronkowe to wręcz szaleję na ich punkcie. Dostępne są w w kolorze różowym i białym.


Moim zdaniem biel wygląda bardzo ciekawie:)

Jeżeli macie ochotę na coś naprawdę słodkiego i strojnego polecam koronkową bluzeczkę z kokardą i marszczeniami. Wygląda ładnie, ale chyba nie miałabym do czego jej założyć aby naprawdę pasowała :(


Jak już przy koronce jesteśmy.... skoro wszystko może być wykonane z tego materiały to dlaczego nie kurtka? Wygląda to świetnie jednak minusem jest to, że pełni ona funkcję bardziej ozdobną niż pożyteczną - jeżeli posiadacie szerokie biodra będziecie w niej wyglądać dość dobrze, mi niestety strasznie poszerza ramiona.


Skoro już przy kurteczkach.... ten model wydaje się bardziej skromny i mniej nachalny, niestety na mojej sylwetce wygląda nieco .... dziwnie. Strasznie skraca posturę...

Swoją drogą... już bardzo dawno nie nosiłam prostych włosów, wiem, że niewiele widać, ale jak wam się podoba taka odmiana? Oczywiście ze względu na niszczycielski efekt na włosach nie wykonuję takiej fryzury dość często - może raz... dwa razy na rok się zdarzy...


Koronka jest bardzo uniwersalnym materiałem jeżeli chcemy kierować się stylem romantycznym i hime. W azji występuje ona w jeszcze ładniejszych modelach ale myślę, że takie bazowe wersje mogą pasować wielu osobom i dać pole do popisu z dodatkami. Jeżeli interesujesz się takim wyglądem powinnaś spróbować:)

Jak znaleźć pracę w Polsce

Praca to powód rekordowych wyjazdów młodych polaków za granice. W pełni legalnych ofert jest mało a kandydatów dużo ... w dodatku płaca najczęściej nie należy do bardzo ambitnego kręgu. Pracując w niektórych zawodach nie jesteś w stanie nawet wynająć mieszkania a przynajmniej nie w pojedynkę....

Mimo wszystko znalezienie dobrej pracy nie jest rzeczą nierealną. Wszystko zależy od tego czego oczekujecie i na ile jesteście w stanie się zgodzić. 

Swoją pierwszą pracę zaczęłam mając 16/17 lat w handlu nad Bałtykiem. Praca była ciężka ponieważ zajmowała od 12 do 14 godzin dziennie. Zarobki zależały od indywidualnych zdolności i po miesiącu wykończona psychicznie wyjechałam z kwotą 1600 zł na rękę.

Pomimo braku jakiejkolwiek prywatności czy dni wolnych jestem wdzięczna za to doświadczenie. Teraz każda kolejna praca wydaje się być bułką z masłem.

Jestem osobą, która nie chce pracować w tz. "firmach rodzinnych" albo pseudo-profesjonalnych. Wiem, że rodzi to jedynie kłopoty w postaci więzi emocjonalnej a co za tym idzie bardzo niską wydajnością i poczuciem "sprawiedliwości "w zespole. Kiedy rozdawałam CV do pozornie profesjonalnie działających firm nie raz zdarzyła mi się sytuacja, że nie dostałam pracy ponieważ siostrzenica / kuzynka/ znajomy znajomego nagle obudzili się i postanowili zarabiać swoje własne pieniądze.

Jeżeli jesteś osobą, która ma dużo znajomości masz o wiele łatwiej w tym temacie niż reszta. Jakkolwiek by na to nie patrzeć - pracodawca chce znać kandydata i wiedzieć, czy może mu zaufać. Jeżeli to jest piorytetem ( co się często zdarza w mniejszych miastach) kandydat, którego pierwszy raz widzi się na oczy ma naprawdę niewielkie szanse.

W moim mieście pracy szukałam przez pół roku. Tak, zgadza się.... okrągłe 6 miesięcy zanim zadzwonił do mnie jeden telefon. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa bo już zaczynała tracić resztki nadzieji. Jednak miałam poważne zastrzeżenia do szkolenia przygotowującego mnie do zawodu. Nie wyrobiono normy, czas ten skrócono i w najmniej oczekiwanym momencie zostawiono mnie samą na stanowisku urzędnika gdzie nie dość, że musiałam robić kilkanaście rzeczy na raz to jeszcze ludzie wyżywali się na mnie za "sytuację polityczną w kraju" a chyba nie muszę dodawać, że są osoby uznające urzędników państwowych za podludzi. Poprzez kiepskie szkolenie nie wiedziałam połowy rzeczy, które powinnam umieć i mimo obiecanego mi pokazania pewnych spraw na nadzieji się skończyło. Takie nerwy na bank nie były warte 6 zł za godzinę, ale zawsze coś zyskałam aby wpisać do CV :)

Moje życie zmieniło się w momencie kiedy podążając zgodnie z własnymi ideałami i sumieniem pojechałam do większych miast w nadzieji na pracę. Jak kiedyś nie miałam wymagań tak teraz były one bardzo jasno określone:
- praca nie może być fizyczna
- praca nie może być z jedzeniem
- unikać firm, które wyglądają na "rodzinny interes"

Chciałam być zatrudniona tak jak to powinno być - czyli poprzez wybranie mojego CV i z przestrzeganiem podstawowych potrzeb pracownika. Dużo osób z mojego miasta pewnie by mnie teraz wyśmiało i powiedziało " i co księżniczko, może jeszcze złoty zegarek do tego", ale prawda jest taka - nienawidzę spoufalania się w pracy a w mniejszych miastach i wsiach to zjawisko dość powszechne. Chciałabym być oceniana za wyniki mojej pracy a nie za to czy ktoś mnie polubi bądź nie. Zatrudnienie po tz. znajomości dałoby mi wyrzuty, że nie osiągnęłam czegoś sama a poniekąd o to chodzi w pracy aby nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności.

Kilka dni jeżdżenia i roznoszenia CV wreszcie dawało efekty jakich oczekiwałam.



Obecnie jestem w swojej 4 pracy i jestem w miarę zadowolona jak na dzisiejszy dzień, ale mam plany jak polepszyć moją sytuację finansową i ciągle chcę się piąć w górę.

Oto kilka moich rad, które mogą okazać się dość pomocne:
- wyrób sobie książeczkę sanepidowską

Tak najłatwiej znaleźć pracę, skróci to czas oczekiwania na ofertę od pracodawcy i najwięcej sklepów, które szukają nowych pracowników ma w swojej ofercie żywność. Obecnie nigdy nie wyrobiłam sobie tego dokumentu ponieważ wiem, że nie byłabym w stanie tak pracować, ponadto warunek w stylu "wydaj 100 zł a MOŻE damy Ci pracę" jest bez sensu ponieważ idę do pracy po to aby zarabiać a nie po to aby tracić pieniądze. Jednak znam dużo osób, które wyrobiło sobie książeczkę i to im bardzo pomogło na rynku. Jeżeli nie macie takich uprzedzeń jak ja ten krok wydaje się być bardzo rozsądny i odpowiedni.

- Drukuj swoje CV w dużych ilościach i pytaj o pracę. Chodź po okolicy.

To może wydać się dziwne ale nie każdy sklep, który potrzebuje pracownika będzie mieć ogłoszenie. Nie pierwszy raz zdarzył mi się telefon z miejsca gdzie nikt nie deklarował, że są wolne miejsca. 

- Postaraj się porozmawiać z kierownikiem/szefem
Wiem jak to jest z przekazywaniem informacji pomiędzy pracownikami - uwierzcie mi - CV będą leżeć co najmniej tydzień w jednym miejscu zanim ktoś je zabierze i wręczy szefowi... oczywiście kiedy mu się przypomni, jeśli nie - macie pecha.
Dlatego o ile to możliwe pytajcie o kierownika - jeżeli będziecie mieli szczęście i zobaczy was na oczy wasze szanse gwałtownie wzrosną i nie jest wykluczone, że tego samego dnia... ba! W tej samej minucie zostaniecie zaproszeni na rozmowę w sprawie pracy!

- Jeżeli nie masz doświadczenia idź do urzędu pracy

Działa on bardzo wolno ale z tego co wiem osoby bardziej cierpliwe ( które nie wypisały się z niego po okresie 3 miesięcy jak ja XD ) są wysyłane na szkolenia, które później mają pomóc na rynku pracy

- Jeżeli jest ci ciężko znaleźć uczciwą pracę w obecnym miejscu poszukaj w większych miastach

Większe miasta kładą nacisk na profesjonalizm i wydajność pracownika. Szanse, że ocenią Cię po umiejętnościach rosną - w dodatku możesz liczyć na szybkie podpisanie umowy już na wstępie i ustalenie grafiku, którego będziesz się trzymać a godziny pracy będą zapisane na komputerze. W dodatku niektóre oferty zawierają system premiowy czyli minimalna krajowa + % z tego co sprzedasz ( mówię o pracy w handlu ponieważ na razie mam styczność z tą branżą)


Mam nadzieje, że się uda, trzymam kciuki!

sobota, 20 czerwca 2015

Dlaczego horoskopy są tak wątpliwym źródłem informacji.

Od dawien dawna człowiek jako istota ( zdawałoby się) rozumna była zaprojektowana tak aby uczyć się na własnych błędach." Jeżeli wejdę w pokrzywę to mnie zaboli. Aby uniknąć takiej sytuacji nie będę chodzić tam gdzie rosną te zielska." - na takiej zasadzie działa nasz mózg. Niestety jest też negatywna strona medalu do czego zalicza się rasizm, antysemityzm, uprzedzenia. Czemu więc nie wymyślić systemy, który wskazywałby jakie masz prawdopodobne cechy charakteru i los?


Nie będę rozpisywać się odnoście efektu placebo oraz innych rzeczy. Wręcz przeciwnie! Przyjmijmy, że horoskopy działają!

Jednak jest jeden problem, który mnie nurtuje. Data. Ona jest podstawą to określenia naszych prawdopodobnych cech charakteru. Kalendarz zmieniał się dość często. Moje urodziny przypadające 13  grudnia w Chińskim kalendarzu są 11 listopada. Skąd się wzięły horoskopy? Właśnie z Chin. Znam wiele osób bazujących na swojej "zachodniej" dacie w przekonywaniu mnie, że wszystko co o nich napisano jakimś dziwnym trafem się sprawdza. Taki system nie powinien działać skoro oryginalna data skreśla się z przyjętą. Jaka jest prawidłowa data ziemi możemy tylko i wyłącznie szacować. Skoro horoskopy są oparte o wiedzy szanujące pojęcie daty i wiążącej z nią wartości ideologiczne to podane zapisy są kłamstwem gdyż próbujemy oszacować coś czego przez dość długi okres nie byliśmy świadkami.

Jednak dajmy na to, że opracowujemy moją osobę zgodnie z datą zachodnią - obecnie przyjętą za normę. Numerologia podpowiada, że patronująca mi liczba to 3, moim znakiem jest strzelec a żywiołem jest ogień.



Nawet jeżeli nie jesteśmy w stanie zgodzić się z naszą charakterystyką po pewnym czasie mimowolnie zaczniemy się zachowywać tak aby chociaż część się zgadzała. Jest to spowodowane ludzką ciekawością o samym sobie - aby dowiedzieć się więcej na swój temat pytami przyjaciół co o nas myślą i nie oszukujmy się -jesteśmy łasi na słuchanie rzeczy pozytywnych. Co, jeżeli ktoś może Ci powiedzieć pozytywne rzeczy bez poznawania Cię? Irracjonalne? Ale mimo wszystko będziesz ciekawy....
Nawet jeżeli nie jesteśmy dobrymi przyjaciółmi po wyczytaniu takiej zalety zaczniemy starać się udowodnić, że pozytywna ocena jest prawdziwa. Pamiętajcie, że kłamstwo powtarzane odpowiednią ilość razy staje się prawdą.

Zobaczmy zatem jak mnie opisuje data Chińska. Teraz nie jestem strzelcem a skorpionem, moja patronującą liczbą nie jest 3 tylko 9 a moim żywiołem nie jest już ogień - tylko woda.

Jedyne z czym jestem w stanie się zgodzić to cechy odpowiadające roku psa w którym się urodziłam ale i tutaj jest pewna wątpliwość bo moi rówieśnicy nie wykazywali takich samych cech charakteru co ja.

Najlogiczniejszym wyjściem jest zatem przestanie wierzenia w podobne rzeczy ponieważ nie są one poparte stabilnymi źródłami informacji. Mimo wszytko ciągle jestem zaskoczona jak duża grupa osób czytających horoskopy wręcz na siłę upodabnia się do opisanej charakterystyki!
Taka wiedza jest równie wątpliwa jak czytanie charakteru poprzez krew ( więcej informacji o tym temacie w notatce : Czy krew może coś o tobie powiedzieć ), kolor włosy, oczy , kształtów ciała.

Temat jest bardzo interesujący i mam w planach zrobienie czegoś "extra" w oparciu o tą wiedzę.

środa, 17 czerwca 2015

Tanie nie znaczy straszne czyli zakupy w ....lumpeksie?

Pamiętam czasy w których nie miałam w domu ani jednej nowej rzeczy. Trwało to dość długo bo aż do 15 roku mojego życia. Kiedy jednak mogłam sobie kupić coś "nowego" były to właśnie zakupy w lumpeksie. Muszę przyznać, że aż do dzisiaj sprawdzam okoliczne second - hand'y  ponieważ czasami trafiają się naprawdę ładne rzeczy.


Tak czy inaczej zainteresował mnie różowy sweterek, dwie narzutki i dwie śliczne sukienki.


Ciągle piszę tutaj o azjatyckich markach, które trzeba sprowadzać na bardzo skomplikowany sposób do Polski. Uważam, że pewne rzeczy są na tyle bazowe aby można je było śmiało dodać do naszej garderoby. Za takie momenty szaleństwa w lumpeksach płacimy maksymalnie tyle ile za jedną nową kreację w markowych sklepach. Ponadto moda ma to do siebie, że lubi się powtarzać. To, co było modne kilkanaście lat temu powróciło kilka razy w zmienionej formie. Zanim oszalejecie na punkcie jakiegoś konkretnego trendu sprawdźcie, czy nie zdołacie najpierw znaleźć jakiegoś taniego zamiennika.

Oczywiście nie wszystko zachowuje dokładnie taki sam charakter jaki nam się konkretnie podoba, ale mimo wszystko warto najpierw znać rynek a dopiero później decydować się na zakup.


Znam osoby, które najzwyczajniej w życiu brzydzą się ubraniami, które nosił ktoś inny - nie rozumiem tego, ale pewnie to leży gdzieś w psychice więc nie będę na siłę udowadniać, że taka opcja jest lepsza. Każdy ma swój gust i smak. Są osoby, które pierwszy raz w życiu weszły do second - hand'u i były zachwycone ile rzeczy jest w ich typie i ciągle porównywały ile za "takie coś" by zapłaciły w markowym sklepie a są i takie, które będą patrzyć z obrzydzeniem na babcie szukające sobie np. fartuszka.

Nie jestem ani wielką fanką takich zakupów, ani wielką przeciwniczką. Zdecydowanie większość rzeczy nie jest w moim typie, ale od czasu do czasu trafią się jakieś perełki, które pasują do mojej obecnej garderoby.

Nagrałam dla was amatorski filmik obrazujący co udało mi się ciekawego znaleźć. Światło jest naprawdę beznadziejne i nieco psuje przyjemność z oglądania, ale to tylko 2 minuty więc myślę, że każdy wytrzyma. Jako, że rozmiar pliku był za duży musiałam przesłać go na youtube jako film niepubliczny:

Posiadanie ubrań z lumpeksu niestety traci swój czar w momencie kiedy kreacja się nam znudzi. Rzadko kiedy udaje się to sprzedać bądź oddać. Tutaj markowe rzeczy mają większe pole do popisu.

Co o tym sądzicie?

niedziela, 14 czerwca 2015

Kilka pytań i odpowiedzi czyli LBA

Zostałam nominowana do tz. LBA i przyznam, że najpierw musiałam poszukać w google co to w ogóle znaczy. Jest to uznanie za "dobrze wykonaną robotę" z tego co rozumiem dla aspirujących bloggerów. Zostałąm nominowana przez HIME ARI, której za to oczywiście bardzo dziękuję:)
Oto jej pytania i moje odpowiedzi:




1. Ulubiony film?

Jestem fanką wszystkiego co śmieszne i poprawiające humor i już nawet nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Może się to wydawać głupie, ale cały świat jest szary i nijaki; nie muszę tego odtwarzać jeszcze na ekranie. Bardzo wartościowy i pełen wątków humorystycznych jest " Z PAMIĘTNIKA WŚCIEKŁEJ ŻONY".
Mam zasadę. Jeżeli w jakimś filmie nie ma afroamerykańskich aktorów komedia jest kiepska ...... albo tylko mnie nie bawią inne komedie?


2. Jaki masz aktualnie cel?

Znacie mnie.... jestem małą skromną osobą, która chce cieszyć się z każdego słonecznego dnia, łapać motylki i patrzeć na tęczę.....
HAHAHAHHAHAHA
Ok, kogo ja oszukuję. Chciałabym kiedyś założyć własną firmę - nie będę zdradzać szczegółów ponieważ to bardzo dalekosiężny plan i nie wiem czy kiedykolwiek wypali.


3.Twoje plany na przyszłość?

Mam ich zdecydowanie za dużo, ale z tych, które mogę w miarę ujawnić jest pracowanie nad swoimi wadami i ciągłe odkrywanie siebie na nowo. Sprawdzone, skuteczne i poprawia mi humor oraz jakość życia więc będę się tego trzymać XD

4. Czego się boisz?

I powiem, że tutaj miałam bardzo duży problem z odpowiedzią. Pająków? Ale przecież nie przeszkadzają mi nawet pod prysznicem. Gady i płazy? Obrzydzają na bank.... ale strach... jednak nie to...
W końcu wpadłam na to czego boję się najbardziej. Jest to lęk przed byciem osobą, która woli oceniać innych i sytuację zamiast reagować i coś zmieniać. Moim największym strachem jest byciem obserwatorem w sytuacji kiedy mogę komukolwiek pomóc. Dużo osób twierdzi, że przez swoją asertywność tylko pakuję się w kłopoty ale nie jestem typem osoby, który udaje, że nic się nie dzieje.


5. Co cenię w życiu?

To co doceniam dla baaaardzo wielu osób może wydawać się wadą, ale  cenię sobie inteligentnych ludzi,nieszablonowych,  którzy uwielbiają dzielić się swoją wiedzą z innymi. Mało mnie interesuje, że inni biorą ich za zarozumiałych, dziwnych bądź chamskich. Mnie to się właśnie podoba ale z moich obserwacji wynika, że bardzo duża grupa bierze ich za "wyniosłych szlachciców i szlachcianki". To ciekawe, bo Ci ludzie wiedzą o co walczą i nie dadzą się zmylić chociażby najliczniejszemu tłumowi, który by ich uciszał. Kolejną cechę, którą cenię jest odwaga. Jakakolwiek, czy mówienie prawdy, kiedy jest ona skrajnie niewygodna, czy obrona ludzi słabszych lub chociażby najzwyklejsze zgłoszenie się na ochotnika do akcji, której wszyscy się lękają. Cenię to w ludziach:)


6. Masz rodzeństwo?

Tak, młodszego brata, który nawiasem mówiąc wygląda starzej ode mnie a ma 14 lat XD

7. Jakiej muzyki słuchasz?

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam j-pop a tak poza azjatycką muzyką zapoznaję się z najnowszymi trendami oglądając najnowsze parodie - te które mnie wyjątkowo rozbawiły postanawiam sprawdzić również w formie oryginału. Takim sposobem poznałam Taylor Swift, Maroon 5, Miley Cyrus, One Direction , Ke$hę, Meghan Trainor i wiele innych..... szczerze? Niektóre teledyski brzmią lepiej jako parodia niż oryginał XD
Wiecie, że uwielbiam się śmiać, muzyka, której słucham musi być radosna ( AKB48, Meghan Trainor, Taylor Swift) a resztę oglądam w formie parodii.

8. Co cię motywuje?

Najbardziej motywuję się sama. Kiedy tylko mam okazję do samotności korzystam z niej ponieważ dzięki temu czuję się o wiele lepiej, mogę zregenerować siły i znieść większość trudów dnia. Dużą rolę na moje pozytywne nastawienie do świata ma również religia - uważam, że to naprawdę fajna sprawa ponieważ odpowiada na większość życiowych pytań - zdecydowanie wolę sama zgłębiać się w wiarę ponieważ nie szanuję karierowiczów w Kościele i hipokryzji z czym niestety spotykam się coraz częściej. Uważam, że nie powinno się uczyć suchych zasad tylko traktować ludzi tak jak na to zasługują - czyli jak osoby rozumne. W dodatku bardzo razi mnie brak emocjonalnego wiązania się z Bogiem w Kościele Katolickim oraz głęboko zakorzeniona celebracja śmierci - to też jest istotne, ale religia powinna żyć a nie stawać się martwą. Cenię podejście Meksykan oraz wierzących Amerykanów. Gdyby nie pewne aspekty na pewno już dawno zmieniłabym wyznanie na inne np. Ewangelickie bądź zostałabym Baptystką.

9. Twoje ulubione wspomnienie z dzieciństwa?

Spędzanie czasu na działce, gdzie miałam bardzo wiele okazji poznać przyjaciół z którymi się trzymam po dziś dzień i chwile w moim świętej pamięci domku na drzewie:)

10. Ulubiony kolor?

Zdecydowanie ŻÓŁTY. Jest radosny, pogodny i ciężko skojarzyć go z czymś złym:) Może lubię go ponieważ jak byłam mała często robiłam wianki z mleczy?


Dobrze. Teraz moje pytania:



  1. Jakie cechy najbardziej cenisz w ludziach?
  2. Czy kiedykolwiek byłeś/aś czymś zafascynowany/a w przeszłości co obecnie uważasz za błąd?
  3. Gdybyś mógł zdecydować o tym jakim byłbyś człowiekiem kim byś był/a?
  4. Czy oglądasz seriale?Jeśli tak jaki jest twój ulubiony i dlaczego?
  5. Miasto czy wieś?
  6. Co twoim zdaniem może przynieść większy sukces - ciężka praca czy szczęście?
  7. Wolisz psy czy koty( i dlaczego)?
  8. Gdybyś miał/a na to wpływ to do jakiej narodowości byś należał/a?
  9. Czy zbierasz pamiątki?
  10. Ulubiony smak?


Nie czytam zbyt wielu blogów, ale nominuję:

BlackCatBone9

Gyaruru

Azjatycki Cukier

Ankyls

Nie można nominować osoby, która was nominowała. Mam nadzieję, że uznacie to za dobrą zabawę:)



piątek, 12 czerwca 2015

Dziewictwo

Temat dziewictwa jest szczególnie popularny wśród nastolatków a toksyczna moda na "tracenie cnoty" rzadko kiedy jest obiektywnym wyborem i jest często wypadkową martwienia się o opinię.
Znajdziecie pełno materiałów uwłaczającym godności dziewczynom, które już nie są dziewicami jak i ośmieszające komentarze od ludzi uznające dziewictwo za coś "dziwnego". Jednak dlaczego nikt nigdy nie mówi o prawiczkach a jeżeli tak to wypowiadają się sami mężczyźni co nie daje obiektywnej oceny sytuacji.

Na całe szczęście nie jest tak czarno biały jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Staram się robić w miarę krótkie i treściwe filmiki ponieważ uważam, że takie najlepiej przemawiają a mielenie jęzora prze kilkadziesiąt minut bywa nużące ( chyba, że macie wrodzony talent do zaciekawiania ludzi), mam nadzieję, że filmik się spodoba.


czwartek, 11 czerwca 2015

Jak to w końcu jest z Japońskimi rozmiarami?

To, że moda azjatycka ( w szczególności Japońska) może podobać się wielu osobom wiem doskonale. Staramy się szukać dostępnych już na rynku zamienników lub przerobić coś tak, aby wyglądało jak nasze wymarzone ubranie bądź dodatek. Nie wszystkim to jednak wystarcza i decydują się na zamawianie rzeczy z Japońskich stron internetowych. O tym jak to zrobić możecie znaleźć wpis TUTAJ a dla tych osób, którejuż zapoznały się z treścią i są gotowe na kupno towarzyszy nieraz jedna wielka wątpliwość ROZMIAR.


Ciężko nie trafić na zażalenia od zachodnich klijentek zamawiących ubrania z krajów azjatyckich ( głównie z Chin) dotyczących rozmiarów.  Moim zdaniem warto mieć co do ubrań realne oczekiwania. W azji zdecydowana większość jest szyta na tak zwany ROZMIAR F bądź ROZMIAR 0. "F" ma w domyśle pasować na każdego i być rozmiarem uniwersalnym dla pań nieco chudszych i nieco grubszych. Często z tą ideą łączy się brak suwaków i zastąpienie ich gumkami oraz dość luźny krój.
Czasami śmieję się, że w azji to nie ty decydujesz jaki masz rozmiar tylko producenci ubrań, którzy dość rzadko wypuszczają pełne rozmiarówki. Jeżeli masz za dużo tłuszczyku to albo ubierasz się w zachodnie marki albo przechodzisz na przymusową dietę. Rozmiar F odpowiada europejskiemu przedziałowi od 34 do 38 czyli od XS do M z tym wyjątkiem, że ten górny przedział jest nieco zawyżony i najczęściej jest to coś w stylu dużej S-ki bądź małej M-ki  - S/M.

Kolejną rzeczą, którą należy brak pod uwagę jest wasz wzrost. Jestem osobą o bardzo przeciętnej jak dla mojego kraju mierze. Posiadam 165 cm wzrostu. Pewne ubrania, które miały być teoretycznie przed kolano zasłaniają tylko miejsca intymne i potrzebują dodatkowej korekty poprzez noszenie spódniczek bądź szortów.
Na zdjęciu: do korekty mojej sukienki użyłam koronkowych szortów


Warto wziąć pod uwagę, że jeżeli gdzieś będzie pisać "mini" musicie liczyć się z tym, że sukienka będzie mieć rozmiary tuniki, jak będziecie mieć szczęście będą one nieco dłuższe:

Mimo wszystko warto być gotowym na taką ewentualność XD

Jeżeli na aukcji będzie napisane, że sukienka jest "za kolano" możecie się liczyć z tym, że będzie je tylko lekko zakrywać bądź będzie nieco wyżej. Szorty mogą mieć na was rozmiary bielizny a spodnie będą wymagały wcześniejszego "rozciągnięcia" i nie jest wykluczone, że będą nieco za krótkie bądź będą przylegać jak legginsy.

Niektóre jednak marki posiadają rozmiarówkę. Z regóły są to ubrania mające przylegać do ciała, z nieco sztywniejszych materiałów i bardzo często posiadające wszyty suwak. Jednak i tutaj czekają nas pewne niespodzianki. Posiadam rozmiar, który w europie śmiało można byłoby określić mianem XS bądź S - jednak jeżeli chodzi do Japońską rozmiarówkę zamawiam ubrania posiadające rozmiar 38 i muszę powiedzieć, że leżą naprawdę idealnie!




Polecam więc wybieranie ubrań o 2 rozmiary większe niż normalnie nosicie :)

Jednak najwięcej kłopotów jest kiedy chcecie zamówić BUTY.
Japonia posiada 2 różne rozmiarówki butów!
Pierwsza "sklepowa" polega na oznaczeniu butów rozmiarami S, M, L itp...
Najczęściej możemy je znaleźć w sklepach z markową odzieżą gdzie poza butami możemy zdobyć również ubrania i ozdoby.
Kiedy zamówiłam moje wymarzone buty bardzo bałam się, że rozmiar będzie za mały. Zamawianie butów z takiego kraju jak Japonia jednak niesie za sobą duże ryzyko.
Normalnie posiadam rozmiar oscylujący pomiędzy 36 a 37. Jednak częściej wybieram ten większy. Moje wymarzone buty zamówiłam w rozmiarze "M" i mogłabym śmiało powiedzieć, że odpowiada naszemu 36. Uważam, że były warte całego zachodu ponieważ wiem, że bardzo ciężko byłoby mi dostać model o podobnej długości ( za kolana a nie przed) z podobnymi detalami oraz o tak jasnej i neutralnej barwie!

Jednak zdecydowanie w większości sklepów z butami dominuje inna rozmiarówka. Liczy się między innymi długość wkładki. Ten podział jest o wiele przyjaźniejszy niż pierwszy. Nawet na Polskich serwisach aukcyjnych zdarza się zapytać o długość wkładki w celu prawidłowego ustalenia rozmiaru.

Bardzo często stusuje się również podział "od - do" czyli zamiast podanego jednego rozmiaru mamy konkretny przedział np. od 21,5 cm do 22,5 cm co powinno odpowiadać europejskim rozmiarom 35- 36.
Jednak jeżeli chcemy więcej konkretów radziłabym po prostu zmierzyć swoją stopę bądź buty w których czujecie się najbardziej konfortowo i tym samym dopasować to do danego przedziału.

Odnośnie bielizny i skarpetek nie będę się wypowiadać ponieważ nigdy nie czułam potrzeby zwracania na te produkty jakiejś szczególnej uwagi - w tym temacie jestem naprawdę wielką ignorantką i nie mam tak wygórowanych standardów jak na przykład przy noszeniu sukienek. Niestety w tym temacie nie za bardzo mogę wam pomóc. Nie mniej jednak mam nadzieję, że ta notatka okaże się choć trochę przydatna XD

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...