Translate

wtorek, 28 lipca 2015

Dlaczego bycie seksownym nie zawsze oznacza bycie pięknym?

Gdzie nie pojedziemy mamy do czynienia z ideałami urody czyli czymś co w pewnym stopniu wymagamy od siebie i innych. Co ciekawe, na to co uznajemy za ładne wpływają wartości jakie uznajemy za słuszne bądź pożądane. 

To nie pierwszy raz kiedy osoby ceniące bardzo mocno posiadanie swojej opinii, zachowujące się śmiało a wręcz nawet wulgarnie patrzyły na obrazki z modą lolicią jak na coś godnego pożałowania, dziecinnego, zupełnie niezrozumiałego.

Jeżeli natomiast pokażemy dokładnie te same obrazy ludziom, którzy są bardzo mili ,dobroduszni i nieco nieśmiali uznają je za interesujące i ładne.


Nie próbuję wkładać tutaj nikogo w szufladki, piszę jedynie moje prywatne obserwacje z którymi miałam styczność i przemyślenia. Mam przyjemność korespondować z bardzo różnorodnymi typami ludzi z różnych stron świata i muszę wam powiedzieć, że coś pozornie tak mało mającego wpływ jak wygląd jednak łączy się z cechami charakteru, które pożądamy bądź nie.


W Ameryce Północnej oraz w różnych częściach Europy bardzo ważną cechą jest dla nas siła indywidualności. Na miano osoby pięknej zasługują więc osoby dobrze zbudowane z wyrazistymi rysami twarzy oraz otwartą i ponętną zarazem mową ciała - czyli osoby, które określamy mianem "sexy". Posiadanie takiego wyglądu ma nam przynieść pomyślność w kontaktach międzyludzkich oraz sprawowanie lepszych urzędów w pracy.

W Azji bardzo ceni się pracę w zespole, odpowiedni dystans oraz uprzejmość. Skoro mamy mieć ze sobą kontakt bądźmy mili :) Dlatego właśnie tak często bazuje się na tym aby wyglądać sympatycznie, wzbudzać zaufanie u innych aby zrobić bardzo pozytywne wrażenie, które umożliwi nam lepszy start pracy z różnymi charakterami osób. Delikatność i skromność potrafi być bardziej przekonywująca niż upartość i skłonności do rządzenia.


Jest jeszcze jeden ideał - bardzo zapominany ale obecnie wciąż żywy i wydaje się, że jak najbardziej neutralny ze wszystkich. Swój rozkwit miał w Europie gdzie panów chowano na dżentelmenów a panie na damy - pojęcie to w języku angielskim brzmi "classy" czyli pełen klasy. Bazując na schludnym ubiorze, gładkiej fryzurze i neutralnym zestawie barw mamy przekazujemy, że bardzo ważne są dla nas sympatyczne relacje z drugim człowiekiem ale też, że posiadamy dystans.

Ideały piękna wbrew pozorom wiele mówią o tym jakie cechy uznajemy za warte bądź nie uwagi. Jednak w każdą stronę da się przesadzić. W końcu prostytutki też są sexy a mimo wszystko nie cieszą się pozytywną opinią społeczną, Dziewczyny na siłę upodabniające się do lalek raczej są lekko niepokojące i przerażające niż słodkie i urocze a pracownik zakładu pogrzebowego też przecież ma klasę, ale kojarzy się nam ze smutkiem.


czwartek, 16 lipca 2015

Bladość bladości nie równa

Podobno chwalimy to co jest trudno dostępne. Szkoda tylko, że dążenie do mało znanego/ prawie niemożliwego typu urody przysłania nam realną ocenę sytuacji. Prawdą jest to, że bardzo mało osób rasy białej wygląda dobrze jak się opali. Niestety bladą cerę tak skutecznie kojarzono z chorobą, że nie ważne jak pięknie wyglądasz i tak będziesz słyszeć narzekania.




Tymczasem nie zauważamy bardzo wielu rzeczy - jesteśmy w stanie pogodzić się nawet ze strasznymi konsekwencjami aby dostać to co chcemy. Zbyt nachalne dążenie do pewnego ideału urody prędzej czy później źle się kończy. Nikt nie zabroni nam korzystać z różnych źródeł aby otrzymać to czego chcemy. Trzeba tylko wiedzieć kiedy i gdzie powiedzieć STOP a niestety jako, że patrzymy na siebie subiektywnie granica stale zanika. To nie pierwszy raz kiedy ktoś doprowadził swoją skórę do stanu krytycznego kiedy nadmiernie używał preparatów rozjaśniających z rtęcią, albo wszystkie włosy wypadły od preparatów prostujących czy rozjaśniających włosy.



Z opalenizną wciąż jest to samo. Nieważne ile razy będziemy mówić, że to postarza skórę, sprawia ryzyko raka i niszczy bardzo wiele czynników i tak argumenty te zostaną przez większość osób odebrane jako bełkot. Palacz nie zwróci uwagi na to, że uszkadza sobie płuca i rujnuje zdrowie znajomych i rodziny. Nie przyjmujemy tego jako argument. Dlaczego nie możemy być dumni z tego, że  genetycznie posiadamy bladą skórę? W większości przypadków jest to kompleks urojony, ale ludzie i tak nie zwrócą uwagi na to, że wyglądają lepiej z naturalnym odcieniem.
Mamy wykrzywione spojrzenie na to co jest piękne i czy chcemy się do tego przyznać czy też nie sprawdzamy pewne kryteria zanim ocenimy czy ktoś jest piękny czy też nie. Ile z tych potrzeb to wynik korporacyjny? Nawet nie zdajemy sobie sprawy..........


"rosy pale"
"tan"
Moje skóra nie jest idealnie blada. Prawie każdy w mojej rodzinie ma skłonności do szybkiego opalania się nawet na bardzo ciemne odcienie. Jestem jedyną osobą, która unika słońca. Aktualnie zeszłam z odcienia "tan" ( poniżej obrazek) na coś co można nazwać "rosy-pale". Jestem niezwykle zaskoczona ponieważ kilka lat unikania słońca sprawiło, że rozjaśniłam swoją skórę o 2 odcienie. Wcześniej najjaśniejszym kolorem jaki kiedykolwiek posiadałam był "normal"i opalałam się naprawdę łatwo na odcień "exotic". Teraz jednak moja skóra nie jest przyzwyczajona do promieni słonecznych i dzięki ochronie naturalnie zbladła do tego stopnia, że nawet gdybym chciała nie opalę się bardziej niż na odcień "tan". Gdybym chciała... ale wcale nie chcę. Podczas postu od promieni słonecznych moja cera jest w o wiele lepszym stanie niż kilka lat temu, jest grubsza - o wiele częściej mogę sobie pozwolić na wyjście bez makijażu. Można powiedzieć, że skóra odzyskała swój dawny stan . Staram się unikać promieni słonecznych za wszelką cenę ale niestety nie zawsze jest to możliwe. 




Nie mniej jednak każdy będzie czuć się inaczej w pewnych odcieniach skóry. Jedni mają zakodowane genetycznie szybkie opalanie się - inni nie. Teraz po długim unikaniu słońca łatwiej przesunąć granicę aby nasza skóra nie reagowała tak łatwo na światło jednak wymaga to pracy i wysiłku. Czy w moim przypadku bladość to niezdrowa obsesja? Sądząc po stanie mojej skóry, jej jędrności, elastyczności i gładkości stwierdzam, że zmiana była dla mnie jak najbardziej korzystna. Mając 21 lat wyglądam młodziej niż mając 17.

Moim zdaniem bardzo mało osób docenia swój naturalny dar jakim jest "jasna skóra" ( czyli odcienie od "pale" do "normal") a to wielka szkoda. To właśnie blada cera wygląda przepięknie w pastelowych kolorach na włosach, to ona wizualnie odmładza od kilku, kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat i to zawsze ona będzie sprawiać wrażenie bardziej zadbanej i kojarzącej się z wyższymi manierami. Czy słyszeliście kiedyś baśń o opalonej księżniczce? Ja nie. Jeżeli historia jest Europejska zawsze jest przypisywanie jasnej cery z pozytywnymi cechami charakteru.


Każda zadbana cera jest piękna - nie ważne czy jest ona bardzo jasna czy bardzo ciemna. To, że blada cera może mieć odcienie szarości bądź sińców jest tak samo oczywiste jak to, że ciemna będzie mieć bardzo zgaszony kolor. Wystarczy o nie odpowiednio zadbać aby zobaczyć jak pięknie odwdzięczą się na swojej buzi. Jest 16 lipiec a ja dalej chowam się przed słońcem aby uniknąć niepotrzebnej ekspozycji. Jako, że moja skóra posiada tendencje do opalenia nie jest to łatwe, ale trzymajcie za mnie kciuki. Znając życie po lecie będę szukać sposobów aby odzyskać swoją bladą karnację XD
Macie może jakieś sprawdzone triki?

niedziela, 12 lipca 2015

Azjatycki trend, który pozwala sprawdzić, czy musisz schudnąć.

Azja to miejsce bardzo wielu ciekawych trendów - jednych zadziwiających, innych całkiem interesujących. Moim zdaniem ten zasługuje na szczególną uwagę!

Zasadniczo chodzi o to aby dotknąć dłonią swojego brzucha, ALE od tyłu!



Jeżeli potraficie to zrobić oznacza to, że jesteście osobą, którą można uznać za szczupłą, jeśli nie przydałoby się zacząć biegać lub uprawiać inne ćwiczenia.







Ponoć idealną miarą jest kiedy potraficie dotknąć dłonią pępka... no cóż mnie to nie wychodzi, ale nigdy nie miałam jakiegoś wyraźnego wcięcia w talii więc to też może mieć znaczenie XD


Ponoć są nawet takie dziewczyny, które potrafią zrobić to obiema rękami o.O


JA co najwyżej mogę tylko o tym pomarzyć.


Pamiętajcie, że test ma być przede wszystkim zabawą a nie wyrocznią - ja nigdy nie miałam wcięcia w talii a i tak dużo osób twierdzi, że jestem szczupła. Moim zdaniem prędzej bada to, czy macie figurę klepsydry ale co ja tam wiem, nie?


poniedziałek, 6 lipca 2015

Czy multikulturowość jest przydatna?

Wyobraźcie sobie, że macie do czynienia z dwiema osobami. Jedna będzie podróżować a druga siedzieć ciągle w domu. Podczas gdy ( uznajmy) Pan X będzie tymczasowo w Indonezji gdzie będzie uczyć się nieznanych innym rodakom przepisów na domowe lekarstwa , pozna sposób myślenia tubylców oraz sztuki typowe dla danej narodowości Pan Y będzie trzymać się starych sprawdzonych sposobów, rodzinnych potraw i będzie oczekiwał, że to reszta dopasuje się do niego i znanych mu schematów.

Teraz pytanie - która z osób da wam bardziej innowacyjne podejście kiedy powiecie, że możecie mieć ryzyko nowotworu? Pan Y da nam radę abyśmy się po prostu zbadali i poda kilka opowieści o swoich krewnych i znajomych, którzy mieli podobny problem i ciągle czekają na wizytę. Pan X natomiast poza wizytą u lekarza będzie nam proponować abyśmy zaczęli spożywać potrawy, które działają antyoksydacyjnie przy czym poda nam informację, że w Ameryce Łacińskiej  Flaszowiec Miękkociernisty jest podawany aby zminimalizować ryzyko wystąpienia choroby.

Cenimy sobie wiedzę, prawda? Kto będzie mądrzejszy? Osoba, która będzie ciągle czytać jedną i tą samą książkę, czy taka, która pozna treść kilkudziesięciu?



Ludzie, którzy decydują się na poznawanie nowych kultur mimowolnie uczą się różnych przydatnych rzeczy. Gdyby tak nie było Europejczycy dalej nie znaliby pojęcia higieny osobistej, która przyjechała do nas z bliskiego wschodu długość życia dalej wynosiłaby 30 - 40 lat, nie znalibyśmy większości dzisiejszych przypraw i obcych nam w pewnym czasie technologii. Z kolei Afryka nie miałaby leków, pojęcia cywilizacji i dostępu do źródeł wiedzy.


Żyjemy na jednej planecie, mamy ją wykorzystywać w taki sposób, aby ciągle się rozwijać a nie cofać . Mieszanie ze sobą różnego DNA również wychodzi nam na dobre - każda rasa ma inne cechy charakterystyczne, mocniejsze i słabsze strony. Miałam okazję nie raz zaobserwować działania potomstwa ze związków mieszanych, od maleńkości poznających kilka języków - skoro poprzeczka na samym początku jest wysoka to jakiż jest problem w nauczeniu się innych rzeczy? Wspomnijmy jeszcze o tym, że mieszane potomstwo bardzo często przejmuje pozytywne ( jak i negatywne) cechy wyglądu rodziców, rodzaj odporności i cechy zdolności umysłowej.

Nie nawołuję do tego, aby nie szanować własnej tradycji i kultury, ale aby mieć w tym na tyle zdrowy rozsądek aby nie odrzucać możliwych pożytecznych opcji. Każda kultura niesie za sobą korzyści i zagrożenia. Po to jesteśmy stworzeniami inteligentnymi aby przyjmować to co się przyda a to co jest niekorzystne - odrzucić.


Nie jest godzien sławy ten, kto kocha jedynie swoją ojczyznę,
ale ten, kto miłuje cały świat.
Ziemia jest tylko jednym lądem, a wszyscy ludzie są jej mieszkańcami. 



Każdy z nas przechodzi różne etapy swojego życia - uczymy się współdziałać w rodzinie, później w grupie znajomych, następnie żyć w społeczeństwie. Każda zdrowa relacja oparta jest na szacunku i wzajemnej współpracy. Im szybciej pojmiemy, że żyjemy na świecie wśród różnych ludzi, kultur i nauk tym szybciej będziemy mogli patrzeć na dobro ogółu a nie konkretnego kraju, kręgu, znajomych i rodziny. Skoro mamy możliwość rozwijania się nie powinniśmy jest marnować.


Jednak wszystko niesie za sobą czarne scenariusze. Multikulturowość nie zawsze będzie czymś dobrym ponieważ większość ludzi nastawionych jest na osiągnięciu dobra jednostki bądź grupy - skupiają się oni na wyodrębnieniu swojej inności i podkreślania tego co im się należy ( czytaj: co nie chce się wypracować). Jeden człowiek potrafi skreślić reputację całej grupy a cała grupa narodu. Nie każdy ma świadomość szanowania różnić i wypracowania sobie szacunku. Jeżeli znajdą się ludzie, którzy tylko i wyłącznie będą go wymagać nie dając nic w zamian nie będą na tym samym poziomie co ludzie, którzy gotowi są przyjmować różne opcje a nie tylko i wyłącznie jedną.



Nagłe przyjmowanie ogromnej ilości cudzoziemców kończy się na przekonaniu, że goszczące ich państwo ma im służyć. To ogromny błąd. Jeżeli cudzoziemiec nie uwzględnia mentalności tubylców, nie jest w stanie pojąć tego, że jakieś zachowania powodują skandale czy nawet nie jest w stanie pojąć dlaczego miałby się uczyć języka kraju do którego przyjechał nie należy liczyć na to, że nagle zmieni zdanie - to państwo ma być jego sługą a nie on państwa. Taki układ jest niezwykle toksyczny - pobudza konflikty i tworzy stereotypy.

Jeżeli wybierasz się do innego państwa postaraj się uszanować otaczających Cię ludzi i kulturę oraz bierz poprawkę na narodową mentalność.


Pamiętaj o tym żeby ocenić człowieka jako jednostkę a nie grupę. Zgniłe winogrono nie oznacza, że cała kiść jeść popsuta. Bierzmy z obcych kultur to co mogłoby być przydatne a odrzućmy to co stawia na podziały.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...